środa, 30 stycznia 2013

Blisko i powoli


Dziś skoczyłam „do tętnicy“ pewnej matce, która w samochodzie, trzymała około dwuletnie dziecko na kolanach.
Na pytanie, czemu ono nie jest w foteliku, usłyszałam, że „mała nie lubi“ i „na kolanach jest najbezpieczniej, bo trzymam mocno“ a poza tym „my tylko kawałek”.

KAŻDE DZIECKO W WIEKU DO 12 LAT, NIE PRZEKRACZAJĄCE 150 cm WZROSTU MUSI JEŹDZIĆ W FOTELIKU.

Czy zastanawiacie się czemu ktoś wymyślił taki przepis? To przecież nie jest czyjaś chora wyobraźnia lub fanaberia.
Dziecko zapinamy w foteliku, aby chronić jego zdrowie i życie w razie ewentualnego wypadku czy choćby gwałtownego hamowania. To powinno być jasne dla wszystkich dorosłych. Ale jak się okazuje, nie jest.

Specjaliści informują, że w sytuacji ostrego hamowania niezapięte w foteliku dziecko o wadze ok.12 kilo jest wyrzucane do przodu z taką siłą, że (zakładając jazdę zgodną z przepisami) może uderzyć w przednią szybę lub osobę siedzącą  przed nim tak jakby, ważyło ponad 300 kilo.
Niesamowite prawda?
Właśnie, dlatego wożenie dziecka na kolanach absolutnie nie wchodzi w grę. Nie ma żadnych szans, by utrzymać je przy sobie.
Alternatywa więc nie istnieje.
Nie będę wyjaśniała jak dobrać czy zamocować fotelik w samochodzie. Porady skwapliwie udzieli wujek Google.
Ja przypomnę jednak najważniejszą regułę!
Samochód nie ma prawa ruszyć z miejsca, jeśli WSZYSCY jego pasażerowie i kierowca nie mają zapiętych pasów.
Tu trzeba być bezwzględnie konsekwentnym. Jeśli w czasie jazdy maluch rozepnie pasy i zejdzie z fotelika,  a dorośli są z przodu, trzeba zatrzymać samochód tak szybko jak to jest możliwe i zgodne z przepisami. Trzeba posadzić „uciekiniera” z powrotem i zapiąć mu pasy.
Brak fotelika, gdy w samochodzie podróżuje  dziecko, karany jest przez Policję w Polsce mandatem w wysokości 150 zł oraz odebraniem 3 punktów karnych.
Na wielu nie robi to wrażenia.
Może jednak niektórym przemówi do rozsądku, gdy wyobrażą sobie konsekwencje swojej niefrasobliwości.
Ryzykowanie życia lub zdrowia własnego dziecka jest szczytem głupoty.
Nie warto ryzykować, nawet gdy jeździmy blisko i powoli.

PS. Jeśli zamawiamy taksówkę, także można poprosić by pojazd miał fotelik. Lub jeśli jedziemy tam i z powrotem - zabrać swój.


39 komentarzy:

  1. Dodałabym, że nawet jeśli dziecko jedzie zapięte w foteliku rodzice i wszyscy członkowie jazdy powinni zapiąć pasy, gdyż w razie wypadku ich niezapięte pasami ciała mogą najzwyczajniej pozabijać siebie nawzajem swoim ciężarem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak wyobrazni poprostu-zasada pancernika zawsze jezdzij w fotelikach-bez dwóch zdań popieram reakcję bo sama bym tak zrobiła:)
    magda isser

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem kara 150 zł to zdecydowanie za mało za coś takiego. Jeżeli rodzic ma zupełną pustkę między uszami, to może przynajmniej 5-krotnie wyższa kara by go otrzeźwiła i skłoniła do właściwego postąpienia z dzieckiem w samochodzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dziecko też nie lubi fotelik ale cóż musi i to bez dwóch zdań, to jest jego bezpieczeństwo !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta kara jest za mała! Ja zaczęłam zapinac pasy po obejrzeniu filmu ostrzegawczego w którym szczęśliwa rodzina jedzie z nowym członkiem rodziny do domu, kobieta trzyma dziecko w ramionach siedząc na środku tylnej kanapy. W pewnym momencie wyjeżdża przed maskę z bocznej drogi inny samochód, mężczyzna hamuje dziecko leci do przodu i zostaje z niego tylko plama na szybie. Ludzie trochę wyobraźni

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie nie ma sensu pisać o tym, że jak my byliśmy mali, to nikt w Polsce o fotelikach nie słyszał, a nawet jakby usłyszał to i tak wolałby nakupować za jego wartość szynki, słoniny i innego papieru toaletowego czy wyjechać na wczasy. Nie ma też sensu udowadniać, że dziś samochodów jeździ więcej, że oszołomy, że policja łapie tysiące pijanych kierowców. Jedno jest pewne, przepis wszedł, a fotelik nie kosztuje dwu- czy trzymiesięcznej wypłaty i jeśli zwiększy bezpieczeństwo naszego dziecka nawet o minimalny procent, to trzeba go używać.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas nigdy nie bylo problemu z zapinaniem pasów/siadaniem do fotelika. Zawsze przed jazda sprawdzamy, czy wszyscy mają prawidłowo swoisty pas. Brak dyskusji w temacie i Tereska (3,5.) nie pozwoli ruszyc bez pasów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest tak samo :) Dzieciaki bezwzględnie w fotelikach, a ja jako je zapinająca, wsiadam ostatnia, mąż wtedy odpala już auto ( odpala, nie rusza). Wtedy podnosi się alarm z tyłu...tatuuuś !!! nie !! mama zapnij pasy !! Oczywiście, że zawsze je zapinam, to odruch bezwarunkowy :) A rodzice wożące swoje dzieci bez fotelików...uważam za kompletnie nieodpowiedzialnych.

      Usuń
  8. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci nie siedziały w fotelikach... Zawsze siadają, zapinamy pasy i dopiero ruszamy. Ale jak widać nie każdy rodzic to rozumie... A dojdzie to chyba dopiero wtedy jak naprawdę coś się stanie (oby nie):((

    OdpowiedzUsuń
  9. ludzie w Polsce wciaz mysla tak jak sie myslalo 20-30 lat temu. jezdzij bez fotelika nic nie powiedza, zyj bez slubu to cie zjedza

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziś też widziałam w jadącym aucie małe dziecko siedzące u kogoś na kolanach. Nawet nie ma jak zareagować :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Co to za fotelik jeżeli dziecko może się samo wypiąć???

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z kolei znam przypadek, że właśnie brak pasów uratował człowiekowi życie. Bo gdyby był zapięty, zginąłby na miejscu. A tak wyleciał przednią szybą i przeżył.
    Ale Maluch jeździ w foteliku przypięty. Bałabym się go wozić na kolanach. Często widzę noworodki opuszczające szpital w gondoli wózka i w taki sposób są przewożone do domu. Takie sytuacje niestety zawsze będą się zdarzały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektorych krajach szpital nie wypisze matki z dzieckiem bez okazania fotelika samochodowego. Tak powinno byc wszedzie!!!!

      Usuń
    2. U nas w mieście jechał pijany idiota bez pasów. Podczas dachowania wypadł z auta i zawisł na drzewie 2 metry nad ziemią. Głupi ma szczęście!

      Usuń
    3. jak słysze stwierdzenie świeżo upieczonej mamy " ale jak mam zapiąć takie maleństwo w foteliku " krew mnie zalewa....to oznacza, że nie zapnie go, dzień później..tydzień...dwa ?? bo malutkie... ludzie są bezmyślni.... ja rodziłam w takim szpitalu, w którym fotelik był warunkiem opuszczenia szpitala :)tyle że fotelik dla mnie to podstawa...

      Usuń
  13. Zapięte pasy to nie wszystko--pasy muszą być zapięte prawdłowo, nie za ciasno, nie za luźno i nie mogą się skręcać. W przeciwnym razie nie spełnią swojego zadania!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. ja ciągle słyszę od ,,normalnych mam'' że jestem nie normalna bo zapinam foteliki wożąc dzieci do przedszkola ,bo po co przecież to 2 ulice dalej!!!!!Ich dzieci jeżdżą na stojąco lub biegają po aucie ,moje dzieci moja sprawa i mój wybór ,ich bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze ,nic złego w tym nie widzę i co z tego że to małe miasteczko kilka ulic na krzyż,ale to moje dzieci i w razie czego nic ich mi nie zwróci .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taczej nienormalna, bo jesli to tylko dwie ulice dalej mozna sie przejsc na nozkach...

      Usuń
    2. niektórzy odwożą dzieci do przedszkola i jadą wprost do pracy ... co nienormalnego więc, w jeżdżeniu autem, nawet dwie ulice??

      Usuń
  15. Niestety panuje u nas pod tym względem średniowiecze, kary za takie wykroczenia są stanowczo za niskie a świadomość zerowa! To samo się tyczy wszystkich przedmiotów rzuconych luzem w samochodzie. Podczas wypadku one też mogą nas zabić, byle pluszak nabiera masy kilkudziesięciu kilogramów a jak popatrzyć co ludzie wożą to aż krew zalewa. Trochę pomyślunku! Ela

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie dzieciaki od urodzenia jeżdżą w fotelikach i traktują to tak naturalnie jak noszenie majtek :) a reklama Pancerniaka zapisała się w ich głowach bardzo skutecznie bo jak ruszamy to dzieci krzyczą: ZAPNIJ PASY ZANIM RUSZYSZ!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja słyszałam ostatnio świetne wytłumaczenie dlaczego koleżanka nie zapina swoich dzieci w foteliku UWAGA :" Bo mam wujka w policji" w głowie się nie mieści poprostu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja Młoda jeździ od urodzenia w foteliku i nie ma innej opcji.
    A paszczę drze, nawet jak kierowca odpali tylko silnik, a ona jest jeszcze nie przypięta ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. trzeba by było jeszcze poruszyć temat jakości fotelików bo jak widzę co niektórzy ludzie mają (jakieś styropianowe-bo przecież jadą 5 min to po co kase wydawać) to się mózg lasuje. Myśmy dachowali rok temu -nic nikomu się nie stało- dzieci w fotelikach-nie wyobrażam sobie jakby się to skończyło gdyby były styropianowe. Druga sprawa nawet jak już są pożądne foteliki to wiele osób je źle wpina i mogą latać razem z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również tego zabrakło w tym wpisie. Nie warto kupować byle jakiego fotelika, bo nawet jeśli będzie dobrze zamontowany i dziecko prawidłowo zapięte, to i tak w razie wypadku taki styropianowy pseudo fotelik nie zapewni maluchowi bezpieczeństwa.
      Kolejna sprawa - wujek Google w żaden sposób nie wyjaśni jak prawidłowo mocować fotelik w samochodzie..tu raczej należy się zdać na sprzedawcę, który powinien być odpowiednio przeszkolony i posiadać odpowiednie certyfikaty. Tylko taka osoba może udzielić kompleksowej informacji - pokazać jak właściwie zamontować fotelik w aucie i jak dobrze przypiąć dziecko.

      Usuń
  20. Niestety... Kilka razy ktoś proponował mi podwiezienie mnie i dziecka, a gdy zapytałam o fotelik, usłyszałam, że przecież wielu ludzi tak jeździ i nic się nie stanie. :( Znajomej koleżanki dziecko, które było zupełnie zdrowe zamieniło się w "roślinkę" właśnie przez takie myślenie... Bo to przecież tylko kilka ulic dalej. :( I często są to matki, które naprawdę troszczą się o dzieci, nie są one zaniedbane, a w przypadku wożenia samochodem jakoś ta troska schodzi na dalszy plan. Ja się przy takiej okazji zawsze pytam, czy zostawiają niezamknięte na klucz drzwi od mieszkania, bo przecież jest małe prawdopodobieństwo, że akurat tu i tu pojawi się złodziej. A za życie dziecka przecież wielu z nich oddałoby cały swój dobytek... Ale wtedy słyszę, że przecież kiedyś się jeździło bez fotelików i nic się nie działo... Szkoda gadać.... :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety jeszcze nigdy nie udało mi się zamówić taksówk z fotelikiem. Nikt nie ma go na wyposażeniu, a wielka szkoda. Zawsze gdy muszę gdzieś podjechac taksówką całą drogę jestem poddenerwowana, ze jadę z dzieckiem na kolanach....

    OdpowiedzUsuń
  22. Jadąc autostradą widziałam matkę karmiła za kierownicą !! około 1,5 roczne dziecko , podawała go siostra z tyłu na przednie siedzenie !! w czasie jazdy...jechaliśmy za tym samochodem 10 minut, jakbym miała przy sobie aparat zrobiłabym fotkę, lub nagrała i wysłała gdzie trzeba! to dopiero bezmyślność!
    C.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem za tym, aby w tramwajach, autobusach też były pasy./Roma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się !! Ja jestem przerażona najbardziej, gdy mój 5 latek wyrusza na wycieczkę z przedszkola ( na szczęście rzadko ale jednak) - jeżdżą busem... tam nie ma pasów... może jestem przewrażliwiona, ale mnie to przeraża...

      Usuń
  24. To ja powiem tak, jechałam do siostry i musiałam z moim 4latkiem przejść jakieś 8km bo szwagier nie mógł po nas wyjechać a tam żaden autobus nie dojeżdza. Idziemy nie zatrzymujemy okazji bo wiadomo nikt fotelika nie będzie miał a nie będę ryzykować. Nagle zatrzymuje się małżeństwo i pytają dokąd idziemy to podwiozą, podziękowałam i mówię, że Państwo na pewno nie mają fotelika a ja jakaś dziwna jestem i nie jeżdzę bez. Pan wysiada i uwaga!!!! w tylnym siedzeniu samochodu podnosi siedzisko do góry robi się fotelik z podnóżkiem, dopasowuje pasy do wysokości Wojtka i mówi Pani życzy sobie dokąd? Jak będę kupować auto to tylko z takim dodatkowym wyposażeniem! Rewelacyjne!!! I wiecie, że z tego wszystkiego nie zapamiętałam marki auta ale niemieckie na bank!

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubi czy nie, dziecko ma być w foteliku i pasach. Ja swojego szkraba (teraz już kawaler ma 8 lat) tak wyszkoliłem, że od kiedy zaczął gadać to krzyczał na mnie jak wkładałem kluczyk w stacyjke i chciałem zapalić auto żeby chwilę pochodziło, zwłaszcza w zimie a on nie był jeszcze w pasach. Teraz sam pilnuje żeby jego 3 letnia siostra w pierwszej kolejności była w pasach i dopiero pada hasło: "tato teraz ty zapinaj pasy i jedziemy" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wpisach wielu z nas - rodziców - okazuje się, że dzieci są inteligentniejsze od wielu rodziców. Moje też tak robią...mówię w liczbie mnogiej, bo syn ma prawie 5 lat i pilnuje niemiłosiernie, ale raz zdarzyło się, że 1,5 rocznej córce wypiął się pas w foteliku i ona - nie umiejąca mówić - krzyknęła " ojojoj..." co nas zaalarmowało i zatrzymaliśmy auto.

      Usuń
  26. Jestem po dwoch wypadkach samochodowych ( nie z mojej winy) i fotelik samochodowy w ktorym siedzial moj 2 letni synek uratowal mu zycie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam się i bardzo się ciesze , że powstał Pani blog. Czasem też to widuję! Ja jako matka tego nie pojmuję. Albo palenie papierosów w samochodzie gdy jedzie się z dzieckiem. Też to widuje. W fotelikach dzieciaczki z tyłu, a z przodu np. tatuś z papierosem. Auto pełne dymu, okna zamknięte. Ja tego nie ogarniam... PRL już się skończył daaawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wierze....Sama jestem dosc...."dorosla" matka ale...w pierwszej chwili, czytajac ten post pomyslalm, ze Pani zartuje. Ze...fotelik jest sprawa tak oczywista, ze.. nie ma kontrargumentu... A jednak....Jazda "na chwile" nim sie stala...

    OdpowiedzUsuń
  29. W Warszawie tylko Ecocar ma foteliki w każdej taksówce, a przynajmniej o nich wiem. Nie rozumiem dlaczego nie ma obowiązku przewozu dzieci w fotelikach również w taksówce. To nie są aż tak duże koszty, a przecież chodzi o bezpieczeństwo. Nie ma żadnego projektu w tym kierunku?

    OdpowiedzUsuń