poniedziałek, 21 stycznia 2013

Oto ja


Jestem kobietą w „słusznym wieku”, uczyłam się dobrze – choć bez przesady. Szkołę  - czyli systemową edukację - skończyłam dawno temu. Ze wstydem muszę przyznać, że wielu rzeczy po prostu nie pamiętam, a wielu po prostu się nie nauczyłam. Na studiach miałam indywidualny tok nauki i stypendium naukowe. Nie ośmieliłabym się powiedzieć, że już na pewno coś wiem, bo po pierwsze, to pójście na łatwiznę, a po drugie wprowadza w stan lenistwa. Świat przecież nie tyle idzie do przodu, ale po prostu pędzi. A my powinniśmy choć troszkę starać się, by go dogonić.

Nieustająco dużo czytam i to nie tylko dla przyjemności. Szukam literatury fachowej, nowinek, wyników badań, raportów. Uczę się. Mam w sobie nieustanny głód wiedzy. 

Do dziś zdarza mi się, że gdy oglądam film osnuty na jakichś wydarzeniach historycznych, to zawsze szukam i sprawdzam, jak było naprawdę. Mam z tego wielką frajdę. Nie pozwalam sobie, by nie wiedzieć.

Gdy mam coś skomentować albo ocenić, to nie zdarza mi się, bym wypowiadała się nie znając źródła i zagadnienia. Nie godzę się na wypowiedź, gdy dzwoniący dziennikarz prosi tylko o „krótki komentarz” mówiąc, że on mnie „zbrifuje”. Nie czuję się wtedy kompetentna. 


Wszystko co robię, robię świadomie i po przemyśleniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie zawsze moje przemyślenia i wnioski pasują wszystkim. Ale przecież jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Z niepokojem czytam artykuły o tym, że powraca analfabetyzm, że coraz mniej ludzi czyta książki i w ogóle mniej osób czyta ze zrozumieniem. Badania wskazują, że niewielu z widzów rozumie prognozę pogody i nie interesuje się niczym poza programem telewizyjnym i portalami czy gazetami plotkarskimi.
 
Uwielbiam dyskutować z ludźmi. Gdy ludzie prawią komunały lub nie mają argumentów na poparcie swych tez, to choć pewnie nie powinnam, to złoszczę się wtedy i wchodzę w dyskusję jak w masło. Czasem się okazuje, że ktoś wpuszcza mnie w maliny i tylko chce mnie podejść. 

Ale i tak wyjaśniam, tłumaczę i uczę. Taka jestem i taki mam zawód. Po prostu lubię to.

Zapraszam do czytania i rozmawiania.


15 komentarzy:

  1. Pani podejscie do życia,do ludzi i problemów jest fantastyczne,zachęcające do rozmów,profesjonalne i jednoczesnie zwyczajnie ludzkie.Chciałabym móc powiedzieć to również o sobie,niestety jestem jeszcze w szarym polu.Napewno będę tu zaglądać.Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisze Pani, że świat pędzi do przodu, ja mam wrażenie, że się cofa.. Bo jak tłumaczyć to o czym się ostatnio coraz częściej słyszy?? O tych tragediach z udziałem dzieci, tych mniejszych i tych większych... Ja po prostu nie jestem w stanie zrozumieć postępowania, braku wiedzy.. Nie wiem jak to nazwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak było, tylko nie mieliśmy takiego dostępu do wiadomosci

      Usuń
  3. Również jestem kobietą, Matką Polką - dlatego będę zaglądać, bo z góry zakładam że warto, pozdrawiam.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam Pani Doroto. Cenię Pani wiedzę i podmiotowe podejście do małych ludzi. Jako rodzic "poszukujący" liczę na Pani refleksje i podpowiedzi jak sobie radzić z wyzwaniami wychowawczymi.
    Postęp techniczny, który generuje zabawki sprzyjające łatwej i lekkiej konsumpcji, szczęśliwie służy również "wyższym" celom - to dzięki takim wynalazkom jak komputer i internet siedząc w domu z dziećmi mogę się dokształcić, zasięgnąć wiedzy, znaleźć odpowiedzi.
    Cieszę się, że jest ktoś kto wyjaśnia, tłumaczy i uczy. Czuję się Pani uczennicą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że zaczęła Pani pisać tego bloga. Będę tu często zaglądać szukając wsparcia w wychowaniu dwóch córek.Pani podejście do wielu problemów jest mi bliskie, dlatego liczę, że czytając go czegoś nowego się nauczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. witam i "porywam" do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że nie tylko ja zaczęłam pisać bloga na blogspocie ostatnio. Witam i dodaję do ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  8. Pani Doroto, ja również dodam bloga do ulubionych. Sama również jestem psychologiem i również bardzo lubię się uczyć. Dzieci jeszcze nie mam, ale oglądam Pani programy i to, co Pani mówi bardzo do mnie trafia. Jest Pani cudowną i niezwykle mądrą kobietą! Proszę nigdy się nie poddać :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią będę zaglądać i czerpać z Pani wiedzy i spostrzeżeń

    OdpowiedzUsuń
  10. O jak cudnie, będzie można zaglądać także tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie przeczytałam tą notkę Oto ja :) Choć przed oczami często mam Panią taką ludzką z wywiadu z Magdą Mołek i tulącą dorosłego syna w telewizji śniadaniowej z przesłaniem, że trzeba sobie okazywać czułość niezależnie od płci i wieku, każdy jej potrzebuje :)

    Podziwiam za nadążaniem za tym pędzącym światem ( nie wiem jak Pani obskakuje FB, inne blogi, wpisy w portalach, radio i takie tam...:) ) Wiem, że jeszcze z szacunku do swoich czytelników czyta Pani korespondencje, odpisuje...Zawadzka cyborg :)

    Cieszę się, że pojawiła się Pani na blogspocie, może to bardziej zmobilizuje mnie do napisania listu do Pani o wszystkim i o niczym, bo jest Pani jedyną medialną osobą w Wawie, z którą mam ochotę wypić babską kawę a nawet trzy :) Wiem, że to bardzo śmiałe ale już tak mam :) Nie tylko porozmawiałabym o swoich dzieciach, nie tylko o szkole (bo bardzo rozdrażnił mnie program o szkole jako nauczyciela) ale jako kobiety, o walce o siebie, o odnajdywaniu się i leżeniem z nogami do góry z kawą, z ciachem i lapem na kolanach ;)...więc pewnie o tym wszystkim będzie na papierze ekologicznym czyli email :)
    Liczę na dorodne i częste wpisy, nie tylko z poradami jak być wspaniałym rodzicem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. miło się Panią czyta :)

    OdpowiedzUsuń