sobota, 6 kwietnia 2013

Streszczanie świata

Po raz kolejny doszłam dziś do wniosku, że student to ma klawe życie. Zapytacie czemu?
Oto pewna historia...

Brałam dziś udział w naukowej sesji w ramach Kongresu z okazji XV-lecia Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii odbywającego się we Wrocławiu. Sprawa poważna i temat ważny „Rola lekarza dentysty w rozpoznawaniu objawów przemocy wobec dzieci ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystywania seksualnego”.

Gdy dowiedziałam się, że zarejestrowało się około 1500 studentów, pomyślałam, że to wspaniale. Patronat nad częścią naukową objął Rzecznik Praw Dziecka, zostali zaproszeni zagraniczni wykładowcy ze Skandynawii m.in. z Karolinska University.

Prezentowali bardzo ważne badania, omawiali wnioski z wieloletnich obserwacji i wyniki interdyscyplinarnych działań pomagających dostrzec i w efekcie uchronić dziecko przed przemocą ze strony dorosłych. Pierwszy mówił Marek Michalak - Rzecznik Praw Dziecka, potem trójka naukowców ze Skandynawii a na końcu ja.
Wykłady były pełne cennych obserwacji i warte były każdej minuty spędzonej na sali wykładowej.

Gdy o 10 rano startowała sesja naukowa na sali było około 200 osób - rektor Uniwersytetu Medycznego zażartował - mam nadzieję - że frekwencja słaba, bo "wczoraj wieczorem odbywała się impreza studencka"..

Charakterystyczne było również to, że większość uczestników siedziała z tyłu, chowając się i przyjmując pozycję "na przeczekanie". W większości krajów, gdy odbywają się tak ważne wykłady studenci siedzą blisko, w pierwszych rzędach. Im bliżej tym lepiej. By nic nie uronić, by nawiązać kontakt - choćby wzrokowy - z prowadzącym. A nasi - im dalej - tym bezpieczniej - szkolny nawyk.

W trakcie sesji sala powolutku się zapełniała, ale najwięcej słuchaczy pojawiło się tuż przez końcem czyli po trzech godzinach od startu konferencji, wtedy aula wypełniła się do ostatniego niemal miejsca.

Po zakończonych wykładach organizatorzy zaproponowali serię pytań do wykładowców.
I wtedy objawił się ON.
Student śpioch, "specjalista" od streszczania świata, mistrz skryptu..
Podniósł się i zadał pytanie:

Czy Państwo mogliby STREŚCIĆ w kilku słowach, to co było najważniejsze w tych wykładach. Tak w kilku punktach, krok po kroku?

Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Skandynawowie wyglądali na zaskoczonych. Na szczęście organizator wpadł na to, by o podsumowanie poprosić Rzecznika Praw Dziecka, który odesłał studenta do ... materiałów konferencyjnych.

Goście ze Skandynawii, gdy już ochłonęli, przypomnieli jedynie adres strony internetowej, który wielokrotnie padał podczas prezentacji.

I to by było na tyle.

Całe to wydarzenie uzmysłowiło mi, że ludzie oczekują, by streścić im to co ważne. Proszą, by "W JEDNYM zdaniu" im wyjaśnić o co chodzi. Proszą, by krótko powiedzieć "co robić".
Krótka notka, kilku zdaniowa notatka i najlepiej obrazek do tego.

Głupiejemy...
Smutne to...

PS Nie chciałabym, by leczył mnie lekarz, który uczył się ze skryptów i z kilku punktów, krok po kroku...

25 komentarzy:

  1. Ojoj... nie wiem nawet jak to skomentować. W pierwszej chwili się uśmiechnęłam.. ale teraz myślę... kompromitacja. Smutne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałosne to i straszne zarazem. Niestety u nas wciąż pokutuje mit, że każdy musi studiować... bo wykształcenie poniżej to wstyd. A może właśnie owy student idealnie by się sprawdził jako np. listonosz (skoro nie lubi stomatologii). Nie chcę sobie nawet wyobrażać, tego wstydu, który Pani czuła. Ale nie wierzę, że nie ma wśród współczesnych prawdziwych pasjonatów słowa drukowanego. Ufam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mial chlopak tupet! I chyba malo kultury osobistej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc na studiach dziennych nie uczestniczyłam w żadnych Sympozjach czy wykładach specjalnych organizowanych na mojej uczelni... Gdyż była to wg. mnie strata czasu (mogłam w tym czasie np. spać). Teraz Tego ogromnie żałuję ;/ Ponieważ przez własną głupotę odpuściłam wykład np. z ministrem finansów ;/
    Cóż tak to jest , że młodzi ludzie nie potrafią czasem docenić szans jakie daje im uczelnia. I idą z niechcenia bo muszą ... na palcach można policzyć tych, którzy idą - bo jest to dla nich ważne

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie by się chyba wstyd zrobiło...

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę wybaczyć.

    Po pierwsze: medycy to nie humaniści i słyną z tego, że potrafią wyrażać swoje myśli w sposób krótki, zwarty i na temat. Po drugie - zaprawdę, temat NUDNYYY i od czapy!

    Pracownik akademicki, terapeuta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykłady były ŚWIETNE - znam sie na tym trochę a sama słuchałam z przyjemnością i ciekawością. Ikonografia świetna , sposób prezentacji... I mimo, że tłumaczone symultaniczne - super.

      Usuń
    2. Nie każdy musi operować takimi słowami jakich użyła Pani i na pewno jest dobry w swojej profesji. Nie umniejszajmy tylko ludzi ,którzy są zwiężli i lubią eksponować to co jest ważne.Nie każdy lubi lać wodę w wypracowaniach,wykładach itp.Najważniejsze by to czego słuchamy i uczestniczymy trafiało do serca i umysłu.Nie możemy być wszyscy tacy sami.Najgorsze jest to jak przypinamy "łatki" innym Dzisiaj byłam na wykładach -Co to jest szczęście.Dla każdego jest to coś odrębnego,osobistego .Jednak nie rozwlekając tematu szczęście to zrozumienie ,że cała wiedza i cała prawda jest w Nas.

      Usuń
  7. Pani Limonko, wstyd, to odczuwa narcyz! Najwyższy czas wyleczyć się z kompleksów zaścianka. Polska to nie zaścianek!

    Z pozdrowieniami

    Pracownik akademicki, terapeuta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naukowo niestety owszem. Ilu Polaków publikuje w Nature? Science? Ile naszych uczelni jest w światowej czołówce? Nagrody Nobla?

      Usuń
  8. Codzienność polskich uczelni. Kilku studentów na wykładach, nieustanne prośby o przekazanie im prezentacji/materiałów z wykładów, kserowane ściągi na egzaminach (nie chce im się robić własnych). Ulubiona forma sprawdzania wiedzy to test, bo dłuższa wypowiedź pisemna i pytania "na myślenie", albo egzamin ustny to dla przeciętnego studenta horror nie do przejścia. Stwierdzenie, iż studiując należy coś "doczytać", z zaproponowanej literatury brzmi dla nich jak obraza. Z każdym prowadzącym minimum 3 godziny konsultacji w tygodniu, a oni i tak pojawiają się dopiero wtedy jak trzeba coś poprawić i to najchętniej na końcu sesji, żeby wywierać nacisk, że oni już potrzebują wpis.
    Na szczęście czasem zdarzy się 2-3 zainteresowanych i tylko dlatego warto pracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zgadzam się, niestety...
      Nauczyciel akademicki z 13-letnim stażem.

      Usuń
  9. A mi jest zwyczajnie przykro, bo tego typu uogólnienia są mocno krzywdzące. Należę do studentów zajmujących pierwsze rzędy (wykłady/konferencje/etc). Biorących aktywny udział w konferencjach, czy wykładach zaproszonych z innych instytutów/uniwersytetów gości. Po jednym ze spotkań, kiedy rozmawialiśmy w malutkim gronie zaproszony gość-mój promotor-ja, gość zażartował że wiedział że będą kłopoty bo ktoś usiadł z przodu i robił notatki. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ohh jak ja ''uwielbiam'' takie klasowe ''gwiazdy''!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety zgadzam się z tym, że student często studiuje bo musi,a skoro musi to robi to bardzo niechętnie i po jak najmniejszej linii oporu.
    Oczywiście powyższy temat sesji jest bardzo ważny i interesujący, więc wielka strata,ale.... Właśnie, ale często jest tak, że "wiedza", a właściwie informacje jakie przekazują, bądź starają się przekazać wykładowcy nam studentom jest nie przemyślanach przez nich samych. Niejednokrotnie byłam uczestniczką wykładów, które były czytane z kartki,ale tak jakby ich autor czytał je pierwszy raz, myląc się, gubiąc, a gdy zadano pytanie zapadała cisza. Wykładowca mówi, często tylko po to, aby mówić, nie słuchając studentów, nie zwracając uwagi czy dana treść jest zrozumiana. Powiedział swoje więc jego rola się kończy.... Stare metody przepisywania z książek, właśnie są książki do których można sięgnąć, niech ten czas na wykładach będzie spożytkowany odpowiednio.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja powiem tak... Nic mnie już nie zdziwi, po tym jak usłyszałam od lekarza rodzinnego pytanie, czy dostanie jakieś ciensze kompendium z pediatrii, bo to, które mógł wówczas kupić, miało 600 stron. Jak to powiedział, książka powinna mieć "na maksa 300 stron, bo grubszej nie da się spamiętać"... To jak on przeszedł przez medyczne studia i jak chce leczyć dzieci?? Wiem, że to są wyjątki, ale... mimo wszystko rzucają ogromny cień...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlaczego Pani Zawadzka wstydzi się za polskich studentów?!?!?!? Od dawna obserwuje Pani poczynania i wydaje mi się, że to Pani ma kompleksy i wszystkich próbuje pouczać i krytykować. Termin 'informacja zwrotna" jest Pani obcy??? Niech Pani wstydzi się za własne błędy ...wychowawcze i życiowe!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czuję się, jakbym tam była. Od razu widzę sytuację sprzed kilku lat. Teatr im. S. Jaracza w Olsztynie, premiera studencka spektaklu "Ławeczka". Występują: gościnne Adam Ferency i świetna aktorka wspomnianego Teatru - Joanna Fertacz. Po spektaklu owacje, kwiaty, pytania publiczności-rożne, jedne ciekawe, inne mniej:) Atmosfera luźna, przyjazna. I nagle wstaje ona - studentka-ignorantka kompletna. I pyta: "Pani Joanno, gdzie jest łatwiej grać - w filmie czy w teatrze?" Dodam tylko, że w tamtym czasie pani Joanna grała tylko w teatrze i to sobie bardzo ceniła (obecnie ma za sobą epizod w "Rozlewiskach" (nie kojarzę, ale chyba w ostatniej serii). Nawet tak dobrej aktorce trudno było ukryć zażenowanie, zwłaszcza, że reszta publiczności po chwili ciszy zaczęła "buczeć" reagując na tak bezdennie głupie pytanie. Jednak, jak przystało na inteligentną osobę, odpowiedziała: "na tyle, na ile jestem w stanie sobie wyobrazić, gdyż nigdy nie grałam w filmie, jest to pewnie ciekawe doświadczenie". I roześmiała się szczerze, nagrodzona brawami. Czułam zażenowanie, że TEŻ jestem studentką :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy student po prostu jest mądry i tyle, podobnie, jak nie każdy polityk, inżynier czy lekarz. Po prostu.

      Nie było się czego wstydzić: przecież nie wstydzi się Pani, że jest człowiekiem dlatego, że po świecie chodzi jakiś dzonguno?

      Usuń
    2. Teoretycznie ktoś aspirujący do wyższego wykształcenia powinien być mądry. Albo chociaż inteligentny. Kiedyś uczelnie nie przyjmowały wszystkiego co na drzewo nie ucieka.

      Usuń
  15. I dlatego Pani Doroto jestem zatwardziala przeciwniczka korzystania z tzw. "streszczen" lektur szkolnych. Jak to sie ma do tematu, w sumie wstydliwego, ktory Pani poruszyla??? Wygodnictwo bylo tak naturalna pozycja "zachowawcza" wyzej wspomnianego Studenta, ze...calkiem naturalnie zapytal o "skrot". Wstyd i zlosc. Szczerze. Bo czym skorupka za mlodu.... Jestem pokoleniem "starej" szkoly. I dzieki Bogu za to.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie całkiem się zgadzam z tym wszystkim. Streszczenia, mądre streszczenia są po to, aby można było wybrać. Jaki inny sens miałyby wszystkie resumees na końcu prac naukowych?

    Nie mamy takiej pojemności i nie mamy tyle czasu, żeby czytać wszystko. Jest to fizycznie niemożliwe.

    Nauczyciel, w przyszłości praktyk, przeczyta osiem książek z psychologii i niczego się z nich nie dowie, bo treść jest taka "naukowa" i rozmyta do granic. Tymczasem dla pragmatyki wystarczyłoby kilka punktów, na przykład:

    1. Jeżeli uczeń zaplata ręce na piersi, nie oznacza to tumiwisizmu ani agresji; przeciwnie: on się boi i zasłania przed atakiem.

    2. Jeżeli trzyma ręce w kieszeni, nie oznacza to, że cię lekceważy...

    3. Jeżeli patrzy na ciebie spod oka, nie oznacza to, że ma cię gdzieś...

    I tak dalej.

    Tymczasem dzieci najczęściej za to obrywają.

    Student zapytał prawidłowo. Wy, uczestnicy szczytnego sympozjum, rozejdziecie się do swoich gabinetów albo reklam w TV, a on zostanie jak ta dupa, bez wiedzy, że zamyślone dziecko z niedomkniętymi ustami jest na bank wykorzystywane seksualnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam to, niestety z autopsji. Studenci nie potrafią wyrazić zainteresowania nawet własnym kierunkiem studiów. U mnie, na slawistyce, studiują osoby z maturą z polskiego 40%...

    Żal, że tylu gości z zagranicy musi to oglądać na konferencjach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak sobie myślę, jako student... wcale się nie dziwię. Bez sensu słuchać nudnawych wykładów. Lepiej streścić w kilku punktach niż nieustannie odgrzewać kotlet. Rozumiem, że Pani Zawadzka chce być w centrum uwagi nieustannie powtarzając te same frazesy, ale jesteśmy ludźmi inteligentnymi i 100 razy powtarzać tego samego nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń