środa, 26 lutego 2014

Bezsennik


Nie jest łatwo blogować, gdy jest się osobą publiczną. 

Bo niby chciałoby się napisać, że boli dusza albo i co innego albo, że coś zachwyciło, a coś zawstydziło, ale za chwilę można wylądować, ze swoim „wyznaniem” tam gdzie się kompletnie nie chciało być. 

Mimo to, podejmuję takie próby, może nie tak często, jak bym chciała, ale jednak.

Jest 5 rano, za oknem robi się jasno, nieprzespana noc, bo boli. 

Niby nic, a wszystko. 

Serce, bo całą noc czytałam listy od umęczonych przemocą kobiet, świadectwa strasznych historii, dziejących się tuż za ścianą naszych bezpiecznych mieszkań.

Oczy bolą od płakania po przeczytaniu historii życia dzieci maltretowanych przez dorosłych. 

Bolą dłonie od zaciskania pięści i boli każdy napięty mięsień. Boli dusza, bo najgorsza jest bezsilność. 

Od 30 lat pracuję z rodzinami i dziećmi. Mówię, piszę, szkolę prowadzę wykłady, warsztaty.

Pracuję w miastach wielkich, mniejszych i malutkich. Odwiedzam wiejskie szkoły i biblioteki i domy kultury. Współpracuję z MOPS, ROPS i OPS.  Spotykam ludzi ze wszystkich środowisk. Mówię, przekonuję, uczę.

Na jednym ze spotkań jakiś ojciec rzucił mi ma odchodnym: "Niech pani nie będzie taka siłaczka"- chciał być niemiły, ale mu nie wyszło.

Bede siłaczką. Właśnie że tak. 

Będę w kółko powtarzać, że dziecko to odpowiedzialność, że wychowanie człowieka, to najważniejsze zadanie w życiu dorosłych. 

Będę powtarzać, że dziecko "ma się zawsze" i zawsze trzeba być rodzicem. Trzeba dać bezpieczeństwo i miłość. Bezwarunkowo.

Dochodzi 6 rano. Włączę radio, 

Posłucham co tam na świecie i może jeszcze uda się zasnąć... 

Żeby tylko tak nie bolało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz