poniedziałek, 10 lutego 2014

Mądra dyscyplina cz.2 – Nagrody


Dorośli - nauczyciele, opiekunowie i rodzice - sprawują kontrolę (uznając to za wychowanie) nad dziećmi i młodzieżą, stosując kary i nagrody. Możliwość zaspokojenia określonej potrzeby dziecka, jest niejako źródłem siły rodzica.
Można dziecko kontrolować przez obietnicę zaspokojenia potrzeby i jest to kontrolowanie „nagradzające”. Metoda ta stosowana jest przez dorosłych bardzo często w tzw. sytuacjach „trudnych z dzieckiem”. Innym źródłem władzy jest dostępność środków, które pozbawiają czegoś (np. przywileju) lub wywołują u dziecka uczucie niezadowolenia. Jest to niejako wymuszanie posłuszeństwa przez odmówienie dziecku czegoś. Przez dziecko będzie to uznane za „karę”.
Nagrody i kary to najczęstsze i "najlepsze" źródła władzy.

NAGRODY
T. Gordon pisze, iż nagrody odnoszą właściwy skutek jedynie, gdy spełnione są trzy założenia:
1. dziecko musi potrzebować/pragnąć czegoś tak bardzo, by chciało poddać się kontroli rodzicielskiej a w efekcie postępować tak, jak tego chce dorosły. 
2. Proponowana nagroda musi zaspokajać konkretną, subiektywną potrzebę dziecka.
3. Dziecko nie potrafi samo zaspokoić tej potrzeby, a więc jest zależne od dorosłego.
Dorośli zwykle posługują się nagrodami w dwojaki sposób:
a) obiecują nagrodę, warunkując jej otrzymanie, zrobieniem tego, czego się od niego wymaga;
b) dają nagrodę „awansem” uzyskując podporzadkowanie się dziecka, zgodnego z oczekiwaniami dorosłego.
Istotą takiego sposobu wychowywania polega na „programowaniu” określonych zachowań przez działania odczuwane przez dziecko jako pozytywne. „Zachowanie, które jest nagradzane, ma tendencję, by się powtarzać”. By nagroda, była skuteczna, musi nastąpić bezpośrednio po pojawieniu się pożądanego/oczekiwanego zachowania. Nagradzanie powinno być systematyczne oraz regularne. Madre nagradzanie wymaga wiedzy o potrzebach dziecka.
Nagroda zawsze jest skuteczniejsza niż kara. Zdarza się jednak, że rodzice i nauczyciele, którzy próbują wychowywać dziecko stosując nagrody, spotykają problemy.
Oto kilka z nich:
• Nagroda traci swoją wartość dla dziecka
Zwykle dotyczy to nagród odroczonych. Jeśli dziecko musi zbyt długo oczekiwać na nagrodę to przestaje być ważna. Perspektywa nagrody jest bardzo odległa, a więc nie jest zbyt atrakcyjna. Trzeba pamiętać, że „jeśli perspektywa otrzymania nagrody jest zbyt odległa, sama nagroda traci na wartości”.
• Nagrodzone zostaje zachowanie niezgodne z normami
Dzieje się tak, gdy „złe” zachowanie, niezgodne z normami społecznymi zostaje nagrodzone np. przez grupę. Warto pamiętać, że dorosły zwykle nie może przeszkodzić temu, by dzieci za swoje zachowania, nie były „nagradzane” przez swoich kolegów. Grupa ma więc dla dziecka ogromne znaczenie.
• Dzieci są w stanie same sobie zdobyć nagrody

Wraz z rozwojem fizycznym, emocjonalnym i społecznym dzieci uniezależniają się od rodziców/opiekunów. Coraz częściej są w stanie samodzielnie zaspokoić swoje potrzeby. „Stawiają się” i „pyskują”.
• Trudno zasłużyć na nagrodę

Wpływanie na zachowanie dziecka często nie przynosi oczekiwanego efektu, bo poprzeczka do osiągnięcia celu ustawiona jest zbyt wysoko lub jest przez rodziców nieustannie przesuwana. Aby wszystko miało sens dzieci powinny mieć pewność, że osiągnięcie nagrody leży w ich zasięgu.
• Właściwe zachowanie nie jest nagrodzone

Jeśli pożądane zachowania dziecka nie zostaną nagrodzone, utrwalenie ich i przekształcenie w nawyk, zabiera o wiele więcej czasu. Dziecko traci zaufanie do siebie i opiekuna. Nie rozumie, czemu jego dobre zachowanie nie jest nagradzane, uznaje niekiedy, że jest ignorowane, bo dorosły nie dostrzega jego dobrego zachowania. Jedynie to „złe”.
• Dzieci dobrze się zachowują i stosują normy jedynie w celu otrzymania nagrody

Dziecko zawsze oczekuje dostrzeżenia i docenienia swojego dobrego zachowania. Jeśli jest zbyt często i do tego bezrefleksyjnie chwalone, to może wybierać tylko te zachowania, które według niego spodobają się opiekunom. Efektem takiego zachowania jest unikanie robienia tego, co się spotyka z obojętnością. 
Nadmierne stosowanie nagród może prowadzić do wychowania dzieci, które nie czerpią przyjemności z aktywnego działania, dopóki nie otrzymają nagrody lub pochwały. W przypadku edukacji szkolnej warto spowodować, by nagrodą dla dziecka był sam proces uczenia się lub zdobyta wiedza a nie jedynie oceny szkolne. W takim przypadku dziecko będzie działać aktywnie, bo to działanie właśnie będzie nagrodą. System oceniania szkolnego powoduje sytuację, w której, gdy dziecko nie jest chwalone za dobre stopnie, rezygnuje z wysiłku i rezygnuje z radości z samego działania.
• Brak nagrody może być odbierany jak kara
Gdy dzieci przyzwyczają się do częstych pochwał, martwią się, gdy ich nie dostają. Uznają taką sytuację za karę. Mogą zacząć być roszczeniowe.
Wielu rodziców napotykając opisane problemy, niestety rezygnuje ze stosowania nagród i zaczyna stosować jedynie kary.

4 komentarze:

  1. Dzień dobry
    Mam takie pytanie, jak 'dobrze' oduczyć 3,5 letnie dziecko od gryzienia paznokci? Dziecko jest na takim etapie, że juz nie kontroluje że gryzie chociaż wie ze zle robi. Na początku gryzło przy bajkach i w przedszkolu, pewnie się bało albo stresowało a teraz juz nie swiadomie nawet sie bawiąc albo co kolwiek robiąc. Jest to dziewczynka i martwie się, że potem może mieć niezbyt ładne rączki. Robiłam jej planszę z uśmiechniętymi i smutnymi buźkami, smarowałam płynem, itp ale nic nie pomaga. Wczesniej juz sie coś udało nawet zdązłam obciąć paznokcie a tylko poszła do przedszkoła to spiłowała je na równo:( Jak jej pomóc? Prosze o rade

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój syn obgryzał paznokcie przez 1,5 roku a zaczęło się w przedszkolu z powodu stresu. Nam skutecznie pomógł "wirus bostoński", powiedziałam synowi, że to przez obgryzanie paznokci ma swędzące krostki [rzeczywiście na początku tak sądziłam jak pojawiła się wysypka w okolicach ust]. Wszystkie paznokcie u dłoni po wirusie mu zeszły co było potwierdzeniem spiskowej teorii:) Zaowocowało w 100%. Miło mi było, pierwszy raz po 1,5 roku użyć nożyczek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój syn obgryzał paznokcie przez 1,5 roku a zaczęło się w przedszkolu z powodu stresu. Nam skutecznie pomógł "wirus bostoński", powiedziałam synowi, że to przez obgryzanie paznokci ma swędzące krostki [rzeczywiście na początku tak sądziłam jak pojawiła się wysypka w okolicach ust]. Wszystkie paznokcie u dłoni po wirusie mu zeszły co było potwierdzeniem spiskowej teorii:) Zaowocowało w 100%. Miło mi było, pierwszy raz po 1,5 roku użyć nożyczek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nam pomógł wirus bostoński. Syn myślał, że to z powodu obgryzania paznokci swędzą go dłonie, później jeszcze schodziły mu paznokcie na potwierdzenie teorii. Miło było po 1,5 roku użyć po raz pierwszy nożyczek, których używam do dziś:)

    OdpowiedzUsuń