wtorek, 25 marca 2014

Gdzie dwóch się bije....


Kiedy nasze dzieci 10 i 7 lat zostają same w domu, ich zabawy są zwykle ciche i spokojne, konflikty rozwiązywane szybko. Kiedy w domu jest ktoś dorosły, są głośne kłótnie połączone z wyzwiskami, biciem, płaczem, skargami, demonstracyjnym obrażaniem się. Próbowaliśmy już wszystkiego. 

Najczęściej jest tak, że konfliktowych sytuacjach domowych to rodzice rozsądzają spory, wydają wyroki, wymierzają kary – i nie widzą poprawy. Jeśli Wy to robicie i to nie działa, trzeba pomyśleć o z mianie strategii.

Do tej pory zajmowaliście stanowisko. Teraz nie róbcie nic. Na początku oczywiście może być trudno. Ale na pewno pomoże to Waszym dzieciom zrozumieć jak mają same sobie radzić.

Aby lepiej Wam wytłumaczyć dlaczego taka decyzja jest słuszna, postaram się wyjaśnić jakie doświadczenia zbierają Wasze dzieci, gdy aktywnie angażujecie się w ich konflikty.
Dzieci Wasze bardzo szybko odkrywają, że chwile uwagi i troski mogą dostać od Was tylko gdy cierpią i są pokrzywdzone przez brata lub siostrę. Mogą wtedy poczuć siłę ich własnego sprawstwa. Gdy zaś „sprawiedliwość” dokonuje się Waszymi rękoma dziecko może poczuć radość i satysfakcję. Dziecko może także poczuć słodycz zemsty, kiedy rodzeństwo jest przez Was karane. Drugie Wasze dziecko zostaje wtedy w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości. Jest złe i zbuntowane i szuka okazji do rozładowania napięcia. W odpowiednim momencie odegra się więc na rodzeństwie albo przybiegnie do Was z nową skargą.

Zbieranie takich doświadczeń sprawia, że każde z dzieci stara się zaangażować rodziców po swojej stronie. To zjawisko nazywa się spiralą konfliktu. I to Wy się do tego przyczyniacie. Tak więc trzeba tę spiralę zatrzymać.
W rodzinnym domu, w rodzeństwie mały człowiek uczy się wszystkiego co jest mu potrzebne w relacjach z innymi ludźmi. Nazywa swoje potrzeby i uczucia, dba o swoje interesy. Uczy się słuchania drugiej strony, ale też dostrzega jej potrzeby i uczucia. Odkrywa więc, że opłaca się dbać również o interes drugiej strony. Uczy się godzenie, przepraszania, czyli ponownego nawiązywanie relacji po kłótni. Uczy się życia w grupie, początkowo maleńkiej. Ale przenosi zdobytą wiedzą na grupą lub klasę. Zaczyna stosować w życiu.

Co w takim razie powinniście zrobić, kiedy dzieci się kłócą? Jest rozwiązanie składające się z kilku etapów. Powinniście umieć dostosować swoją reakcję do etapu kłótni. 

Etap I.
Z pokoju słychać podniesione głosy, agresję w krzykach dzieci, słychać zwroty obraźliwe i pełne złości.
Nie reagujcie. Zajmijcie się rozmową na neutralny temat, planowaniem wakacji czy omawianiem następnego dnia. I nic więcej. Nie wybierajcie się z odsieczą do pokoju dzieci. Czekajcie co się zdarzy. 


Etap II.
Słychać coraz głośniejsze krzyki, wyzwiska i płacze. Robi się coraz goręcej. Możecie wkroczyć, ale uznajcie, że dzieci mogą się same dogadać. Po wejściu proponuję prostymi słowami opisać, co słyszcie i widzicie. Powiedzcie: „Słyszę, że coraz głośniej na siebie krzyczycie, a jedno z was płacze. Widzę, że wyrywacie sobie zabawki. Wasze krzyki przeszkadzają mi w czytaniu. Proszę byście, dogadali się ciszej i spokojniej. Przypominam, że zabawką rządzi ten, kto jest jej właścicielem. 


Etap III.
Dzieci się biją i/lub używają wulgaryzmów, na jakie w waszym domu absolutnie się nie zgadzacie. Teraz musicie zareagować natychmiast, rozdzielając dzieci do dwóch kątów lub pokoi. Rozdzielcie dzieci bez dociekania, kto zaczął. Możecie uzasadnić, dlaczego to robicie, ale dzieciaki i tak niewiele z tego zapamiętają. Są za bardzo rozemocjonowane.
„Nie chcę słyszeć więcej takich słów. Każde z was będzie teraz samo przez chwilę, żebyście się uspokoili. Potem rozwiążecie tę sytuację bez używania takich słów”.


Ta bardzo prosta metoda pozwoli Wam okazać zaufanie swoim dzieciom i pokazać, że troszczycie się o nie. W takich trudnych domowych sytuacjach zawsze dobrze jest przypomnieć obowiązujące zasady i wymagać bezwzględnego ich przestrzegania.



2 komentarze:

  1. Moi rodzice mówili zawsze, że konflikty między sobą mamy rozwiązywać sami. Uczyli, rozmawiali i zawsze powtarzali, że jest więcej argumentów niż tylko argument siły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda!!!
      Kiedyś stanęłam w drzwiach dziecięcego pokoju .
      Starszy syn siedział przy biurku i coś pisał , młodsza o 4 lata córka siedziała 3m dalej na kanapie.
      Nagle córka ( siedząc dalej bez ruchu) krzyknęła, patrząć na zajętego brata.
      - Mama , Michał mnie bije !!!
      ( i dopiero wtedy dostrzegła mnie w drzwiach) ...
      Od tego czasu przestaliśmy reagować , na ich krzyki i kłótnie . Swoje konflikty musieli rozwiązywać sami.

      :) I po latach wyrośli na kochające , pomagające sobie rodzeństwo ...:)

      Usuń