czwartek, 13 marca 2014

Ludzie listy piszą...


CO TO ZA CHŁOPAK.

Moja wnuczka ma piętnaście lat. I  ja bardzo się o nią martwię. Ona ma chłopaka, który ubiera się na czarno, maluje sobie okropnie oczy, paznokcie ma zawsze na czarno, nosi wielkie buty. W ogóle się nie odzywa i zawsze jest smutny.  Wnuczka świata poza nim nie widzi. I dochodzi do strasznych konfliktów.Synowa mówi, że to minie. Syn dużo pracuje i nie widzi problemu. A ja spać po nocach nie mogę. Janina z Ełku

Droga Pani Janino, proszę spać spokojnie. Chyba jednak nie dzieje się nic strasznego. Synowa ma troszkę racji. Prawdopodobnie kolega  wnuczki jest na etapie fascynacji  subkulturą emo (czytaj imou). Kilka słów wyjaśnienia.
Emo to nowomodna subkultura, do której należy głównie nastoletnia młodzież w wieku od 12 do 20 lat. Charakteryzuje się specyficzną pozą i w większości przypadków oznacza krzyk „zauważcie mnie“.  Młodzież taka słucha określonej muzyki i specyficznie się ubiera.
Ubieranie się w sposób podobny do rówieśników, a zapewniam Panią że wielu nastolatków tak się ubiera, daje chłopakowi poczucie przynależności do grupy a co za tym idzie poczucie bezpieczeństwa i akceptację.
Dobrze byłoby porozmawiać z dziewczynką, przynajmniej spróbować. Niech wyjaśni  i opowie dlaczego jest tak zafascynowana. Niech Pani wysłucha uważnie ale nie krytykuje. Po prostu krok po kroku niech Pani spróbuje zyskać jej zaufanie. I niech Pani przypomni sobie jak ubierał się Pani  chłopak, gdy Pani miała 16 lat. Wtedy na topie byli bikiniarze. Nosili szerokie marynarki (tzw. "na kilowatach"), wąskie spodnie, buty "na słoninie" - gumowej grubej podeszwie, fryzury (tzw. "plerezy"). Dopełnieniem stroju były piratki - jaskrawo kolorowe skarpetki i kolorowy krawat. A jak Pani syn był w tym wieku? Może był metalowcem i pewnie wtedy miał długie włosy a na ubraniu  miał masę naszywek, przypinek. Może był punkiem i miał na głowie irokeza na cukier. Proszę sobie przypomnieć i odpowiedzieć sobie na pytanie. Minęło czy nie?
Oczywiście nie należy sprawy bagatelizować. Dobrze jest rozmawiać z wnuczką . Może dobrze by zaprosić ją i jej kolegę na babciną herbatkę. Po prostu warto może poznać chłopaka. Może jest ciekawym i mądrym chłopakiem a ubranie to tylko poza.
Być może ten chłopak to pierwsza miłość pani wnuczki. Taka, która ma być na zawsze, na dobre i na złe. I choć prawdopodobnie tak nie będzie to jednak młodzi mają prawo myśleć, że to na całe życie. Warto jednak dbać o dobry kontakt z wnuczką, dużo rozmawiać. A przypominam, że rozmowa to nie tylko mówienie do dziecka, to również słuchanie jego zdania. Wtedy jest duża szansa na uniknięcie konfliktów.
W każdej rodzinie są obecne jakieś konflikty, obojętnie czego one dotyczą. Ale czy zawsze starsza osoba ma rację? Czy faktycznie nigdy jajko nie może okazać się mądrzejsze od kury? W sumie to we wszystkim rodzice maja inne poglądy, a młodzi ludzie inne. Oni za bardzo nie rozumieją rzeczywistości w której się dzisiejsza młodzież obraca, zwłaszcza, jeśli chodzi o muzykę i o spędzanie wolnego czasu.
Konflikt pokoleń to problem stary jak świat. Ja nie widzę problemu. Zawsze nowe pokolenie jest inne, stawia sobie jakieś inne cele, posiada inne zainteresowania – jest po prostu nieco lub bardziej inne. Dostrzegam pewną racjonalność tej "inności" i się jej nie dziwię. Chociaż często nie ze wszystkim, co robi i głosi nowe pokolenie się zgadzam. Nie nazwałabym tego jednak zaraz konfliktem.
Często rodzice nie akceptują stylu zachowania się i postaw młodzieży. Śmieszy i denerwuje ich bezkrytyczne naśladownictwo postaw oglądanych w filmach czy teledyskach. Każdy chce być oryginalny, wyróżniać się, ale tak naprawdę wszyscy tworzą taką samą, jednorodną, szarą masę jak starsze pokolenie, od którego przecież chcą się odciąć z hasłem na ustach: „Wy wszyscy jesteście tacy sami”. A my proszę jacy różni.
Konflikt pokoleń  prowadzi to do tego, że dorośli często nie potrafią zrozumieć młodzieży i wtedy błędne koło zamyka się, bo i sami nie są rozumiani przez młodzież. Młodzież w chwili obecnej chciałaby większej swobody. Często nie potrafi zrozumieć rodziców i dziadków, dlaczego są tacy nazbyt opiekuńczy, dlaczego tak się martwią, czemu nie uznają ich mody czy kultury.
Natomiast rodzice czy  właśnie dziadkowie na ogół zapominają, że sami kiedyś też byli dziećmi, że byli młodzieżą. Że za ich czasów też wchodziła nowa moda, nowa kultura, o którą też często musieli walczyć ze swoimi rodzicami. I dopóki nie nastąpi to wzajemne zrozumienie, to ten konflikt nigdy nie zniknie.
Pani Janino, jak słychać w piosence: „Każde pokolenie ma własny czas, każde
pokolenie chce zmienić świat“. Taka jest kolej rzeczy.

*Zarówno list jak i odpowiedź opublikowane były w TT w 2012 roku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz