czwartek, 26 czerwca 2014

Jadę do Was



Pewnego wieczora, zupełnie nie tak dawno, siedzieliśmy sobie z mężem na kanapie planując tegoroczne wakacje. Pracujemy w rytmie roku szkolnego, więc wakacje zawsze są dla nas długie. Dwa miesiące. Co robić?
No i wymyśliliśmy!
Skoro nad polskim morzem wypoczywają rodzice z dziećmi z całego kraju, z miast i miasteczek, których podczas roku szkolnego nie mam szansy odwiedzić, postanowiliśmy spotykać się z nimi w miejscach, ich letniego wypoczynku.
Krok po kroku, wybraliśmy miejscowości nadmorskie od wschodu do zachodu i rozpoczęliśmy poszukiwanie hoteli, ośrodków wczasowych i pensjonatów. Zaczęliśmy wędrować po Internecie szukając telefonów, maili, osób odpowiedzialnych za marketing,
Szczególnie zwracaliśmy uwagę na miejsca dysponujące ofertą dla rodzin z dziećmi. Bardzo pomocne okazały się opinie internautów na moim fanpejdzu. Myszkowaliśmy po wszelkich dostępnych „urlopowych” stronach.
Przeglądaliśmy propozycje hoteli, domów wczasowych, ośrodków z domkami kempingowymi, nawet pola namiotowe. Wszak odpoczywamy latem na różny sposób.
Powstała lista adresów mailowych na które wysłaliśmy propozycję udziału w akcji. Teraz pozostało już tylko czekać na odpowiedzi – tak nam się przynajmniej wydawało.
Na dziesiątki wysłanych maili odpowiedziało zaledwie kilka hoteli. Zaczęło ogarniać nas zwątpienie. Powstała kolejna lista, tym razem telefonów do wszystkich miejsc do których zwracaliśmy się mailowo.
Zaczęliśmy dzwonić, by sprawdzić dlaczego tak niewielu odpisuje. Okazało się,  że nic nie zastąpi bezpośredniego – choćby właśnie telefonicznego – kontaktu. Do ośrodków wypoczynkowych przed sezonem przychodzą setki podobnych zapytań, trudno wyłowić z nich te interesujące. Niektóre nasze listy także albo zostały zignorowane, albo poszły na „nieaktualny adres”, albo po prostu  zniknęły wśród tego morza spamu.
Na dwa telefony – ja i Robert - wyjaśnialiśmy więc po kolei szefom od marketingu, dyrektorom, właścicielom o co chodzi w naszej akcji.
No właśnie o co chodzi?
Wiadomo, że wszyscy czekamy na wytęskniony urlop. Niektórzy na ten nad najpiękniejszym morzem świata, Bałtykiem. Szczególnie rodzinne wakacje to czas, po którym wiele sobie obiecujemy. Marzymy o skąpanej w słońcu plaży, rozgrzanym piasku pod stopami i pragniemy, aby wszystkie te marzenia się spełniły.
Rodzice i dzieci pragną, aby podczas pobytu na wakacjach wszystko było tak jak wyobrażali sobie przed wyjazdem, albo jeszcze fantastyczniej. Mama oczekuje relaksu w cieniu parasola czy zaciszu parawanu, tata ma nadzieję, że wreszcie przeczyta odłożoną jeszcze w marcu książkę i zrobi milion najlepszych na świecie zdjęć. Dzieci zaś chcą zabawy, zabawy no i w wolnych chwilach… zabawy. Jak to wszystko połączyć? Jak spędzając wspólnie jak najwięcej czasu zaspokoić różne oczekiwania? Jak zapewnić dzieciom bezpieczeństwo  nie będąc nadopiekuńczym rodzicem?
Akcja Przytulmy Lato, to spotkania z rodzicami i rozmowy – w sumie mały psychologiczny stand up – a potem, jeśli będzie takie zapotrzebowanie spokojne indywidualne konsultacje. Wiem, że jest taka potrzeba, bo przecież w podobny sposób pracuję cały rok.
I to wszystko „za gratis”. Dla rodziców i hotelu. Jak to możliwe? Ano możliwe. Dzięki fantastycznemu wsparci jakiego udzielili nam partnerzy akcji. Hotelarze z wybrzeża. Po każdym spotkaniu z rodzicami umożliwili nam bezpłatny nocleg w ich obiekcie.
Bez tego nic by się nie udało.
61 dni, którymi dysponowaliśmy zaczęło zapełniać się bardzo szybko. Ciepłe, miłe rozmowy i logistyczne „czary mary”, by akcja miała ręce i nogi.
Równolegle rozpoczęliśmy oficjalne starania o honorowy patronat Rzecznika Praw Dziecka.
W końcu lista się domknęła. Dostaliśmy patronat Rzecznika.
A tak to wygląda w liczbach: 25 miejscowości i 40 obiektów, 55 spotkań i około 2000 km trasy.
Teraz czas na zapakowanie kredek i kartek do kolorowania dla dzieci, tak by w czasie spotkań z rodzicami mogły się pobawić.  Od zaprzyjaźnionej firmy Hippocampus dostaliśmy książki i filmy z kultowej serii „Było sobie życie”. Na prezenty dla uczestników spotkań.
Zaczynamy już za chwilkę, bo 30 czerwca w Łebie…
A potem w tę i z powrotem po polskim wybrzeżu. Będą blogi, zdjęcia, videorelacje na powstałym na potrzeby akcji fb Przytulmy Lato
Strasznie się cieszę, po pierwsze, że wymyśliliśmy tę akcję, po drugie, że udało się nam ją zaplanować.
Jestem pewna, że będzie udana.
Na pewno spotkam wielu wspaniałych rodziców i ich dzieci.
Tak więc uwaga – jak mawiała Superniania - „jadę do Was”.
J





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz