piątek, 27 czerwca 2014

Na kolonie


Decyzja o pierwszym samodzielnym wyjeździe jest dla dziecka jak i dla jego rodziców bardzo ważna. To trzeba w gronie zainteresowanych przegadać. Snuć opowieści o wieczornych podchodach i zabawach przy ognisku. Rozsupłać worek ze swoimi dobrymi wspomnieniami.
Takie opowieści nie tylko wzmacniają u dziecka pewność siebie, ale także budują wasze z nim relacje. Nie koloryzujcie przy tym i nie stwarzajcie pozorów niekończącej się idylli. Nie chcecie przecież, aby przyszły kolonista się rozczarował. Dziecko powinno wiedzieć na czym polega kolonijne życie, jak wygląda przykładowy dzień, jakie mogą go tam czekać atrakcje i jakie ewentualne wyzwania, żeby nie użyć słowa problem.
Ta wiedza ma mu dodać pewności siebie. I nawet, jeśli będzie mieć obawy związane z rozłąką z rodzicami to zniesie je łatwiej, wiedząc, co na niego czeka. Dobrze jest podawać konkretne przykłady różnych możliwych sytuacji. 
Zapewne nic złego się nie zdarzy, ale dziecko poczuje się pewniej znając możliwe rozwiązania. Powinniśmy wyjaśnić dziecku, że na kolonii dbać i opiekować się nim będzie ktoś obcy. Czasem bywa, że taka osoba jest w wieku starszego brata lub siostry. Dziecko musi jednak wiedzieć, że w trudnej sytuacji może liczyć na jego pomoc. Ważne, a może najważniejsze, jest więc zbudowanie podstaw zaufania do opiekuna. 
Mały kolonista powinien zrozumieć, że jeśli będzie potrzebował pomocy, rady lub wsparcia, zawsze może na niego liczyć. Trzeba koniecznie poruszyć także trudne tematy. Uczulcie na to dziecko  i przypomnijcie, że koniecznie w sytuacji "podbramkowej" ma zwrócić się do osoby dorosłej po pomoc. Poza tym o ewentualnych problemach zawsze może opowiedzieć Wam, przez telefon. 
Przed wyjazdem upewnijcie się czy wasze dziecko jest wystarczająco samodzielne. Zróbcie może w domu taką kolonię „na próbę”. Nawet jednodniową. Zacznijcie od pobudki, ścielenia łóżka, smarowania chleba przy śniadaniu, krojeniu mięsa przy obiedzie i tym podobne. Jeśli dziecko jeszcze nie posiada  takich umiejętności to spróbujcie przed wyjazdem nauczyć tego przyszłego kolonistę. Można też dla zabawy pokazać dziecku jak  uprać majtki czy skarpetki, choć nie jest to umiejętność niezbędna na koloniach. Ważniejsze jest sortowanie ubrań na czyste i brudne. 
Bardzo delikatną  sprawą są kolonijne finanse. Ile pieniędzy dać dziecku? Pamiętajmy, że dziecko ma zabezpieczone wszystkie podstawowe potrzeby. Kieszonkowe przeznacza się na dodatkowe przyjemności. Nie można przesadzić i dać za dużo. Wyliczcie mniej więcej, ile może wydać dziennie na picie, coś "niezdrowego” co jedzenia ( jeśli dajecie na to zgodę) i inne wakacyjne atrakcje, np. pamiątkę dla babci.  Licząc 5 złotych dziennie to mniej więcej 70 złotych będzie górną granicą. Ale oczywiście można dać więcej, ale też nie za dużo. Chodzi o to by wszystkie dzieci miały podobną sumę. Małe dzieci jeszcze nie radzą sobie z planowaniem wydatków, dlatego dobrze jest dać dziecku połowę sumy, a drugą połowę w kopercie wręczyć wychowawcy. Dobrze jeśli dziecko ma telefon komórkowy, pod warunkiem, że się na nim zna.  Jeśli wiecie, że w ośrodku jest automat telefoniczny, możecie dać dziecku kartę do automatu.
Koniecznie jednak przed wyjazdem poproście o numery telefonów do wychowawców, także adres i telefon do ośrodka. Błagam nie dzwońcie tam trzy razy dziennie. Maluch mając komórkę (jesli postanowicie mu ją dać), sam będzie mógł się z wami skontaktować, jeśli będzie chciał. A wy zawsze przecież możecie sprawdzić czy wszystko w porządku, rozmawiając z wychowawcą.
Często rodzice zastanawiają się ile ubrań dać dziecku. Co zapakować? To powinno interesować nie tylko rodziców, ale głównie malucha. Ma on możliwość - czasem po raz pierwszy- samodzielnego wyboru rzeczy, które będzie chciał zabrać ze sobą na kolonię. Nie pakujmy samych nowych ubrań, bo dziecko (szczególnie małe) może mieć problem z ich rozpoznaniem.
Oczywiście pakujemy dziecko wedle uznania, ale pamiętajmy, że dziecko musi mieć wystarczającą ilość bielizny i ubrań na zmianę. Lepiej jedną więcej niż o jedna za mało... Ale też bez przesady. Dobrze jest wcześniej dopytać o dodatkowe niezbędne akcesoria. Teraz już chyba wiecie jak przygotować dziecko na przygody czekające młodego kolonistę.
A więc w drogę.

PS i nie stresujcie się niepotrzebnie. Nie słuchajcie podszeptów ciężko przerażonych "lepiejwiedzących" znajomych. Z uśmiechem na ustach i radością w sercu, że wasze dziecko dorasta odprowadźcie na miejsce zbiórki i bądźcie dumni, że jedzie samodzielne i takie już duże :)

Dzieci świetnie sobie poradzą. Przecież pracowaliście na to kilka wcześniejszych lat :)


4 komentarze:

  1. Dobry wieczór :)
    Właśnie jestem niemal w przededniu wyprawienia na kolonie dwóch córek - 8,5 oraz 10,5 letniej. I troszkę mi Pani namieszała - nie zamierzałam dawać im telefonu, wychodząc z założenia (i pomna wcześniejszych doświadczeń), że ewentualna tęsknota w obliczu natychmiast dostępnej mamy przez telefon, zamienia się w głęboką rozpacz... Zakładałam, że w każdej chwili (prócz ciemnej nocy oczywiście) będą mogły zadzwonić z telefonu wychowawczyni/szefowej kolonii (taką dostałam obietnicę). Może niesłusznie? Może lepiej dać dziecku możliwość wypłakania się? Już sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wielu lat wyjeżdżam na kolonie jako wychowawca. Zawsze najbardziej mi szkoda rodziców, bo oni biedni wyobrażają sobie, że dzieci całe dnie siedzą i tylko za nimi tęsknią :) Cóż, prawda wygląda tak, że podczas codzienności kolonijnej dzieci nie mają czasu na myślenie o domu i rodzicach, tęsknią bardzo sporadycznie i na ogół przypomina im się o tym w sytuacjach stresowych, np gdy się pokłócą z koleżankami z pokoju, z ktorymi za dwie godziny znowu beda najlepszymi przyjaciółkami ;) Zaczynają również tęsknić wtedy, gdy mają taką możliwość, np podczas kolejnej rozmowy tego dnia z rodzicami. Z całego serca nie polecam dawać dzieciom telefonów na wyjazd, jest to dodatkowa odpowiedzialność dla nich, a na prawdę duży problem pojawi się wtedy, gdy ta komórka się zgubi lub gdy zacznie być używana podczas zajęć zorganizowanych...
      Jeżeli wychowawca zagwarantował Pani, że dzieci będą mogły korzystać z jego telefonu to najpewniej tak właśnie będzie i pewnie nawet w nocy o północy, gdy coś się przyśni i bedzie chcialo zadzwonić to wychowawca tez ten telefon da :) Pozdrawiam serdecznie, będzie super, a dzieciaki sobie świetnie dadzą radę :)

      Usuń
    2. Tak sobie to właśnie tłumaczyłam. Dziękuję

      P.S. jasne, że będzie super :)

      Usuń
  2. Czasem się zastanawiam jak to będzie, kiedy syn dorośnie i zaczną się wyjazdy. Póki co, jako mama roczniaka, jestem tym....przerażona!

    OdpowiedzUsuń