niedziela, 14 września 2014

Z archiwum - Pierwsza książka




Pamiętam, naprawdę pamiętam ten dzień, gdy moja ciocia Zosia przeczytała mi pierwszy, dość długi fragment z książki wybranej przeze mnie z półki w domowej biblioteczce.
 
Była dość gruba i oprawna w szare płótno. Czytano mi ją wiele dni, a ja mała, może pięcio, może sześcioletnia dziewuszka słuchałam jak natchniona.

Książka opowiadała o niezwykłym życiu, pewnego wyjątkowego człowieka. Była to piękna historia o marzeniach, miłości, śmierci, o potrzebie bycia i życia. Pamiętam szczególnie pewien fragment. Rozpłakałam się i trudno mnie było uspokoić. Zakochany mężczyzna zginął pod kołami wielkiego, rozpędzonego powozu.

Ta książka uświadomiła mi, że jeśli bardzo się o czymś marzy i bardzo na to pracuje to marzenia się spełniają.
Pamiętam, że z kart książki patrzyły smutne oczy pięknej  kobiety, ubranej zawsze w skromne i eleganckie stroje.

Mam ten egzemplarz do dziś. I do dziś, gdy po niego czasem sięgam czuję tamte pierwsze emocje i dumę, że poznałam tak wspaniałą kobietę. 

Książka o której piszę to „Maria Curie” autorstwa Jej córki Ewy. To nie jest powieść, choć tak się jej słuchało.
Od tamtej pory uwielbiam biografie.


Tekst powstał 23.04.2012, opublikowany w serwisie natemat.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz