niedziela, 2 listopada 2014

Dziesiąty raz


Po raz dziesiąty byłam 1 listopada zapalić lampkę na grobie Mamy. Po raz dziesiąty ryczałam jak mała dziewczynka.
Dudek – tak do mnie mówiła. Dudek – nie płacz – powiedziałaby pewnie, gdyby stała obok.

Nieustannie mi jej brakuje, codziennie o niej myślę i zastanawiam się co myślałaby o  tym, co robię w życiu. Jaką jestem osobą.
Odwiedzam jej ulubione miejsca w Warszawie, kupuję do domu kwiaty, które lubiła, często słucham piosenek, które były dla Niej ważne. Wariactwo powiecie?
Nie, zupełnie nie. Była wspaniałym człowiekiem.
Była mądra, z poczuciem humoru, sprawiedliwa. Bywałą uparta i czasem obrażalska. Miała humory i nie wahała się ich używać.
Była babą z krwi i kości.
Cieszę się, że jestem do niej podobna zarówno fizycznie jak i z charakteru.

Moja licealna koleżanka, którą moja Mama-nauczycielka, uczyła w szkole średniej, napisała mi ostatnio Twoja Mama to dla mnie wielki spokój i opanowanie - to są dwa słowa, które najdokładniej Ją charakteryzują w moich wspomnieniach”.
Miała wielu przyjaciół, choć pewnie także i wrogów, jak to zwykły człowiek. Była towarzyska i dbała o ludzi.
Szkoły spod jej ręki odnosiły sukcesy a i Jej uczniowie wspominają ją dobrze.

Dla mnie była wspaniałym przyjacielem. Ufałam Jej bezgranicznie. Zawsze była moim wsparciem. Wkurzała mnie, gdy czasem krytykowała co robię lub mówię. Ale wiem, że miała rację, zawsze wiedziałam. Wtedy też, choć nie chciałam się do tego przyznać. Wszak tak jak i ona, bywałam uparta i czasem obrażalska.

Uwielbiała moich synów. Z wzajemnością. Miała dla nich niewyobrażalną cierpliwość i morze miłości.
Miała złote ręce, robiła nam niezliczone ilości swetrów. Kiedyś dostaliśmy od niej wszyscy moherowe golfy.
- Ładne są, przekonywała moich chłopców. Młodszy za Jej namową poszedł w nim do szkoły. Wrócił z obciętymi rękawami.
- Czemu to zrobiłeś? – z uśmiechem zapytała.
- Bo było mi gorąco.
- To czemu go nie zdjąłeś?
- Bo mówiłaś babciu, że ładny.

Jestem Jej wdzięczna, za każdą spędzoną razem chwilę. Za te wszystkie lata, gdy spokojnie prowadziła mnie przez życie ucząc, że jestem ważna, mądra i powinnam realizować swoje marzenia.

Nie wiem czy przyjdzie kiedykolwiek moment, że przestanie mi Jej brakować.
Nie sądzę.
Nawet nie chcę, by nadszedł.

Nie chcę.