poniedziałek, 8 grudnia 2014

Internauci oburzeni


„Rzecznik namawia do okłamywania dzieci”…
OSIEM osób (stan na 8.12.14 godzina 13.00) oburzyło się na taki oto wpis na stronie akcji „Reaguj. Masz prawo”.


Powstał blog a za nim natychmiast tekst  w serwisie parentingowym. Burza w szklance wody. Albo może raczej poruszony brokat w szklanej kuli z Mikołajem w środku. W takiej dziecięcej zabawce.


Co oburzyło panią Stein – psychologa i propagatorkę rodzicielstwa bliskości?
Czy to, że w mikołajki Rzecznik Praw Dziecka  potwierdził, że dzieci mają prawo wierzyć w Mikołaja? Czy, że rodzice mogą dbać o to, że dzieci do pewnego wieku wierzą w magię i moc Mikołajowych dobrodziejstw?
Czy, że taki wpis opatrzony został logiem akcji Rzecznika "Reaguj. Masz prawo"?
Nie jest to dla mnie jasne.

Dzieci mają prawo, żeby ich nie okłamywać.”  - pisze Stein.
Tak oczywiście, ale dzieci także mają prawo wierzyć w Mikołaja. A dorośli tę wiarę mogą wspierać lub negować w imię „prawdy”. Prawdy, być może obiektywnej, ale także głęboko i często niekorzystnie oddziałującej na dziecięcą psychikę.

Tak, Drogi Rodzicu masz prawo wspierać wiarę dziecka w Świętego Mikołaja i reagować, gdy ktoś ją chce zniszczyć.

Dzieci wierzą, że rodzice są dobrzy, nieomylni, wspaniali, mądrzy, troskliwi, kochający. Wierzą, że ludzie są dobrzy i opiekuńczy, że świat jest przyjazny i czeka na nich z otwartymi ramionami.
To prawda czy nie?
Kiedy dziecku powiedzieć, że niekoniecznie? Może wtedy, gdy pasuje to rodzicowi, gdy rodzic uzna, że jego dziecko gotowe jest na taką prawdę.

W sprawie Mikołaja tyle prawd, ilu rodziców i światopoglądów, ale nie uważam za
celowe, programowe uświadamianie jego nieistnienia. Dzieci same – wraz z wiekiem - zaczynają podejrzewać, że „coś jest nie tak“. I wtedy pojawiają się pytania. Łatwe i trudne.
Rodzice powinni na nie odpowiadać, pozwalając jednocześnie na utrzymywanie się tych wszystkich wątpliwości. Oczywiście, że nie należy dziecka okłamywać i podtrzymywać złudzeń na siłę. Ale nie wolno także autorytarnie negować dziecięcej wiary, gdy jest ona bardzo silna i potrzebna.
Jeśli nasze dziecko jest już dość duże, a jego wiara w Mikołaja zaczyna słabnąć, to zadałabym dziecku kilka pytań, by samo doszło do istotnych wniosków. Dziecko ma prawo do wyboru własnej drogi.

Co więc tak oburzyło panią psycholog?
 

Może to, że subiektywnie uznała – nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie - że Rzecznik  w żartobliwym wpisie mówi o obowiązku?
Nie wiem gdzie dopatrzyła się słów mogących spowodować taką reakcję:
„Tak jak mogę uszanować prawo rodziców do tego, żeby w ich domu była wiara w Mikołaja tak chyba wprowadzanie takiego obowiązku to gruba przesada.”
Ja nawoływania do obowiązku nie widzę. Co więcej uważam, że nie tylko można, ale wręcz trzeba uszanować prawo dziecka i jego rodziców do tego w co i kogo w swoim domu wierzą.
Rozjaśniając wątpliwości Pani psycholog może zajrzeć choćby do popularnych Charakterów. Może pomoże.

Pani Agnieszka doszukała się także we wpisie Marka Michalaka czegoś więcej:

„Po wszystkim, co napisałam dalej uważam, że jeżeli ktoś chce mieć w domu taką tradycję, że prezenty przynosi Mikołaj to jest to jego decyzja.
Ale nazywanie rodziców, którzy mają inne tradycje osobami, które łamią prawa dziecka to gruba przesada. Tak gruba, że nie mogłam tego tak zostawić.” 

GDZIE pani Stein to przeczytała? To jest chyba jej osobista interpretacja. Potwierdzenia jej nie widzę w żadnym z trzech umieszczonych na plakacie zdań.
Inna „oburzona osoba” - zawsze chętna do pieniactwa pani Golus – jasno protestuje, że taki tekst pojawił się na stronie „Reaguj. Masz prawo”.
Pokrzykuje więc, że z plakatu wynika, iż „Rodzice, którzy nie "pomagają Mikołajowi", łamią "prawa dziecka" i należy "reagować".”
Proponuję coś na wyciszenie emocji. Może napisanie listu do Świętego Mikołaja z prośbą o pigułkę ze zdrowego rozsądku.

Pani Agnieszko i pani Anno, może inaczej wyjaśnię. "Reaguj. Masz prawo" to akcja uświadamiająca dorosłym, by reagowali na przemoc wobec dzieci. Przemoc ma różne oblicza. Rożne wymiary.
Czy uważają Panie, że jeśli dziecko wierzy w Świętego Mikołaja to łamanie tej wiary, zanim ono samo jest gotowe zwątpić w staruszka z workiem prezentów jest przemocą czy też nie?
Czy gdy dziecko wierzy w Jego istnienie to np. nauczyciel, lub ktokolwiek obcy stosuje przemoc wobec dziecka przekonując je, że Mikołaja nie ma…
Niech sobie Panie odpowiedzą same.

Jasne jest, że rodzice mają wątpliwości. Jakiś czas temu pewna mama zapytała mnie jak powiedzieć dzieciom, że Mikołaja nie ma – bo nie chce dzieci okłamywać – na moim profilu pojawiło się ponad 140 komentarzy i większość w stylu:
„Proponuje by autorka spróbowała sobie przypomnieć jak to było gdy sama wierzyła w Mikołaja Jak sobie przypominam moje smutne dzieciństwo to tylko do Świąt bym chciała powrócić:) to taka magia:) jak sobie przypomnę to ogarniają mnie takie piękne uczucia spowodowane tylko albo AŻ Mikołajem Pozwól droga mamo im wierzyć:)”
Całość dyskusji TU:

Na zakończenie. 

W serwisie MamaDu ukazał się tekst Dawida Bartosika.
Prośba o komentarz wpłynęła do biura rzecznika o godzinie 10.59, a tekst Pana Bartosika pojawił się w serwisie o godzinie 12.50.
Rozumiem młodzieżową potrzebę komentowania świata natychmiast. Ale jednak wypadałoby poczekać na komentarz nieco dłużej, niż kilkadziesiąt minut. Szczególnie, że nie jest to sprawa życia i śmierci.
Zdaniem Pana Redaktora lepiej podgrzać atmosferę, stwierdzeniem: „
Do czasu publikacji tego artykułu MamaDu nie udało się uzyskać komentarza”.
Młodość musi się wyszaleć, ale następnym razem może warto poczekać choćby na odpowiedź.
Dzieci czekają na Świętego Mikołaja cały rok to Pan Redaktor mógłby choć jeden dzień.

PS Oburzonym proponuję świąteczną analizę - pod kątem zgodności z duchem akcji - innych plakatów ze strony.
Może dopatrzycie się czegoś ciekawego i podzielicie swoimi przemyśleniami.


Za często się oburzamy a za mało wspieramy.

PS2
miałam w ogóle nie komentować, bo komentarz nadaje znaczenie, a ta burza żadnego znaczenia, poza autopromocją autorek, nie ma. Ale szlag mnie trafia, jeśli ktoś doszukuje się złych intencji szczególnie u ludzi, którzy są po tej samej stronie walki o prawa dzieci. I działają a nie gadają.


Spokojnych Świąt.