poniedziałek, 18 maja 2015

Wakacje z nastolatkiem

Wakacje z maluchami to wyzwanie, z przedszkolakami cudowna przygoda a jak można by określić wakacje z nastolatkiem?
Może droga przez mękę?
Tak właśnie postrzegają ten wspólny czas niektórzy rodzice. Jeśli już uda się nastolatka namówić na wspólne wakacje, to czasem nie ma on ochoty spędzić ich tak, jak my sobie zaplanowaliśmy. Chce samodzielności, możliwości podejmowania decyzji. Odmawia niekiedy wspólnych spacerów i codziennego siedzenia na plaży. Chce wydeptywać ścieżki samodzielnie i chce czuć się po prostu wolny.
Często tak właśnie nastolatki funkcjonują w domach, czemu więc tak często nie udaje się to na urlopie?
„Rodzice chcą decydować o wszystkim”-  skarży się 14 letnia Ola. „Mama nie pozwala mi się oddalać od siebie ani na krok” – dopowiada 14 letni Kuba. Rodzice traktują mnie jak małe dziecko, mogę mniej niż w domu – to słowa 15 letniej Uli.
Nastolatki czują się oszukane i się buntują. To naturalny mechanizm.
Jak więc spędzić udane wakacje z nastolatkiem?
Dobrze jest pozwolić mu na trochę luzu. Niech śpi dłużej. Nie musi wszak wstawać na śniadanie na 8, może ićc na sam koniec, który w wielu miejscach jest dostępny aż do 11. Można – jeśli jest taka możliwość zaproponować, by jadł na inną niż reszta rodziny zmianę. Pewnie, że byłoby milej jeść razem, ale czasem nie jest to warte całodziennych fochów i złego nastroju.
Warto przegadać z nastolatkiem naszą i jego wizję urlopu. Znaleźć styczne i osobne działalności. Ustalić co bawi nas razem, a co osobno.
Ustalić limit wydatków i dać te pieniądze młodemu człowiekowi do ręki. Niech sam się rządzi, przy założeniu, że ustalimy zasady.

Czas urlopu to dobry czas na rozmowy. Poważne, na różne tematy. Warto gadać i gadać, ale nie przesłuchiwać.
Wakacje to czas na wzajemne poznanie się i polubienie, jeśli nie ma takiej możliwości w domu. Trzeba przecież nauczyć się być rodzicem nastolatka. Nie umiemy tego czasem.
Kilka dni temu jedna z mam powiedziała mi, że nie chce by jej córka dojrzewała, nie chce by miała 14 lat. Ta mama chce swoją mała córeczkę, która nie ogląda się za chłopakami, nie siedzi na fejsie i nie dopuszcza do siebie mamy, tak jak dawniej. Mama zrobiła chyba rzecz najgorszą z możliwych. Obraziła się na córkę. A przecież tej nastolatce, właśnie mama – przyjaciółka jest teraz potrzebna. Wsparcie i zapewnienie, że mimo, problemów wszystko się ułoży. Wiem, że piszę w dużym uproszczeniu, ale chodzi mi o mechanizm. W okresie dojrzewania mamy być przy naszych dzieciach, wspierać je a nie zostawiać samymi sobie.
To bardzo ważne. I wcale nie takie trudne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz