niedziela, 14 czerwca 2015

Tak było rok temu...


Było w natemat, ale zniknęło…
Zasiadam po dzisiejszych koncertach do  podsumowania 52. festiwalu :)


Festiwal obciachu

Zakończył się 51.Festiwal Piosenki Polskiej.
Trzy dni „muzycznej uczty”.  Uczty już w trakcie której zbierało mi się na wymioty, a dziś mam zdecydowanie niestrawność.
Gdzie się podziały festiwale na których występowali artyści? 
A nie tylko piosenkarze i wykonawcy?
Gdzie się podziały piosenki z tekstem? Piosenki zaangażowane?
Gdzie interesujące aranżacje?
Gdzie mówiący piękną polszczyzna i „na temat” konferansjerzy prowadzący koncerty z kulturą i smakiem?
W dniu pierwszym „Premiery” i koncert ku pamięci Czesława Niemena. Dzień drugSuperjedynki i „Kabaretowo i folkowo”. Dzień trzeci to
Zgoda były perełki czy może nawet perły.
Edyta Geppert z cudowną osobowością, talentem i głosem. Z fantastycznymi piosenkami „o czymś”.
Pojawili się Cygan i Rynkowski – duet niemal doskonały.
Natalia Niemen barwnie i ciekawie opowiadająca o swoim ojcu i wbrew modom i  zapewne „oczekiwaniom” śpiewająca piosenki swojego genialnego ojca, ale nie te osłuchane. Te awangardowe i inne. 
No dobrze jeszcze gładki i nieco w dawnym stylu Artur Orzech. Choć jego nieustanne dowcipy nawiązujące do artystów z Eurowizji były dość płaskie i męczące.
Zaskoczył mnie Mrozu. Świetna piosenka i fantastyczna stylizacja. Troszkę teraz ten 
pseudonim nie pasuje. Lekko zgrzyta. Ale jestem „za”.
Fajna, lekka Halinka Mlynkowa. W obrazku i dźwięku.
Mocny głos utalentowanej niezwykle Ewy Farnej.
Koncert poświęcony Czesławowi Niemenowi nieco mnie rozczarował. Nie wystarczy mieć objawów adhd i żółtej sukienki, by porwać widzów. Młodzi nie za bardzo poradzili sobie z jakże trudnym repertuarem Niemena.
Świetne jedynie chyba tylko dwie dziewczyny z zespołu Kid
Debiutujący po raz kolejny Mateusz Ziółko nie uwiódł mnie swoją interpretacją, choć lubię go słuchać.
A reszta wydarzenia?
Festiwal piosenek weselnych.
Koszmarne Piersi z umpa umpa.
Donatan i Cleo z ruskim zaśpiewem w towarzystwie zespołu „Piersi i Tańca Mazowsze”. „Zróbcie hałas Opole. Hej”.
Maryla Rodowicz, którą uwielbiam od zawsze tym razem  w niezrozumiałych dla mnie discopolowych przerywnikach muzycznych. Nie napiszę że TAKIEJ gwieździe nie przystoi bo JEJ akurat wolno wszystko. Ale szkoda… Takie moje zdanie.
O części kabaretowej nawet nie wspomnę. Tandeta i smutek. 
Na koniec drugiego dnia, o drugiej w nocy wydarzenie, które powinno być jednym z głównych punktów programu. Nagroda dla Filipinek. Zmęczona widownia i zapewne niewielu kibiców przed tv. A potem wykonanie jednego hitu słynnego zespołu w wykonaniu zespół Po co tak ? Nie wiem… Nie rozumiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz