poniedziałek, 16 listopada 2015

Czy teraz już będzie wojna?

Dwa dni temu, światem wstrząsnęły wydarzenia z Paryża. Terroryści dokonali jednocześnie w kilku miejscach okrutnych zamachów.  Zginęło wielu ludzi.  W piątkowy wieczór Paryż stał się miastem strachu i bólu.
Świadkami tych wydarzeń – pośrednio - były nasze dzieci, teraz zadają pytania, na które, musimy im udzielić odpowiedzi.
We wszystkich mediach, przez wszystkie przypadki odmieniano słowo terrorysta, śmierć, krew, strach, zamach. Dorośli przyklejeni do telewizorów byli w szoku. Nie mogliśmy uwierzyć w to co widzimy, nadal nie potrafimy w pełni zrozumieć co się dzieje. Nasze dzieci także widziały serwisy wiadomości, oglądały pierwsze strony gazet a potem zajrzały do Internetu… Zobaczyły okrucieństwo jednych, rozpacz innych, poczuły naszą, dorosłą złość i oburzenie.

Nasze dzieci nie zawsze rozumieją co widzą, ale nie znaczy to, że nie odczuwają lęku. Powiem więcej, dlatego że nie rozumieją sytuacji, ich poczucie zagrożenia jest większe niż nasze. Naszą rolą jest niedopuszczenie, by okrutne wydarzenia relacjonowane przez media odbiły się negatywnie na dziecięcej psychice. Oczywiście nie uchronimy dzieci przed całym złem tego świata, ale możemy pomóc im odnaleźć zagrożone poczucie bezpieczeństwa.

Od czasu do czasu światem, a co za tym idzie mediami, wstrząsają takie wieści.
Tragiczne historie podawane w wiadomościach takie jak strzelanina w szkole czy w miejscach publicznych, porwania, zamachy terrorystyczne czy okrucieństwo wojenne, są straszne dla nas i - o czym należy pamiętać - są straszne dla naszych dzieci. Tych mniejszych i tych większych.

Oglądane w tv treści mogą być dla dzieci ekstremalnie szokujące. Dzieje się to wtedy , gdy dziecko jest nagle skonfrontowane z obrazami zabitych lub poranionych ludzi.
Dzieci przekonują się wtedy naocznie, że są na świecie ludzie, którzy robią okropne, straszne rzeczy innym ludziom. Zabijają niewinnych, niszczą to co dla nas najcenniejsze.

Rodzice mogą i powinni pomóc swoim dzieciom  zrozumieć co si wydarzyło w świecie lub bliskiej okolicy, bez potęgowania stresu, który może być niszczący dla psychiki małych i młodych ludzi.

To, w jaki  sposób do dzieci docierają informacje o strasznych, okrutnych wydarzeniach  może mieć ogromny wpływ na to, jak są w stanie te informacje przyswoić i przetworzyć. Trzeba więc zadbać, by ten sposób był jak najmniej bolesny i szokujący.

Dziś odbyłam kilka rozmów z uczniami szkół podstawowych. Tematem spotkań nie były tragiczne wydarzenia z Paryża, ale pytania dzieci w zasadzie tylko ich dotyczyły. Okazało się, że wielu z nich słyszało, widziało ale nikt w domu z nimi o tym nie rozmawiał. Nic im nie wyjaśnił, a oni chcą wiedzieć. Chcą zrozumieć. Nie chcą się bać.

Postaram się podpowiedzieć Wam, jak pomóc sobie i dziecku przejść przez ten smutny i straszny czas. Jak rozmawiać i wyjaśniać. Co zrobić, by zminimalizować lęk lub go nie potęgować.

Ważną rzeczą o której zawsze powinniśmy pamiętać jest to, by przy udzielaniu informacji, które mogą spowodować lęk i stres, obniżyć ilość lub, w miarę możliwości zrezygnować, z bodźców wizualnych na rzecz bodźców słuchowych. Czyli słuchaj a nie oglądaj. Bez obrazu siła rażenia jest zdecydowanie mniejsza.
Starajcie się przy tym używać słów, które nie niosą ze sobą ładunku emocjonalnego. Nie jest to łatwe, w sytuacji relacjonowania tragicznych wydarzeń, ale… trzeba, bo warto,  się postarać.

Oto kilka – mam nadzieję pomocnych - sposobów na to, by pomóc dzieciom zrozumieć straszne wydarzenia bez powodowania zbyt dużego stresu. Bo można go jedynie zminimalizować, nie da się go usunąć.

Wyłączcie telewizor, pozwoli to zmniejszyć kontakt z drastycznymi obrazami i emocjonalnymi, relacjami korespondentów czy naocznych świadków.
Mózg dzieci nie jest w stanie poradzić sobie ze strasznymi informacjami. Ich zasób słownictwa nie pozwala na dobre zrozumienie tego co się dzieje. Małe dzieci nie rozumieją na tyle dużo, by właściwie ocenić związki przyczynowo-skutkowe. Boją się, że to zło dzieje się bardzo blisko, w ich bezpośrednim otoczeniu. Wiele dzieci uważa, że wydarzenia o których słyszą w mediach zagrażają bezpośrednio im samym. Tu i teraz.
Dzieciaki nie rozumieją także, że informacja wielokrotnie powtarzana przez media jest tą samą a nie wciąż nową. Jeśli news z okrutnym obrazem jest nieustannie pokazywany, to małym dzieciom, wydaje się, że to okrucieństwo trwa i trwa, że to ciągle nowe, kolejne akty terroru, a straszne rzeczy dzieją się niejako jedna po drugiej. To okropnie lękotwórcza sytuacja.
Zrozumiałe jest, że my sami chcemy dowiedzieć się więcej o pokazywanych wydarzeniach, lepiej jednak wówczas skorzystać z Internetu lub zaczekać aż dzieci nie będzie w pobliżu. Szukając kolejnych newsów, warto jednak pamiętać  o tym, że sami także jesteśmy narażeni na fatalne skutki kontaktu z okrutnymi obrazami. Zadbajmy o siebie i starajmy się nie dać się zahipnotyzować i nie oglądać tych samych obrazów zbyt często i długotrwale.  
Sama mam pod powiekami wydarzenia z 11 września, tyle razy je wtedy oglądałam. A co zobaczone, nie da się odzobaczyć.
Co jednak robić, jeśli zdarzy się, że małe dziecko jednak obejrzy lub usłyszy wiadomości dotyczące jakichś tragicznych?  Nigdy nie wolno dziecka zostawić z informacją bez komentarza.
Zawsze trzeba mówić prawdę, ale nie trzeba straszyć. Lepiej jest powiedzieć, że: „dziś stało się coś bardzo tragicznego i ludzie są wzburzeni i przestraszeni, bo inni ludzie zginęli.” Niż - starając się ochronić dziecko - że „nic takiego się nie stało”. Bo stało się. I dziecko to czuje, bo dziecko widzi i słyszy.
Jeśli chodzi o nastolatki, to proponowałabym nadal unikać telewizyjnych serwisów newsowych, by uniknąć zalewania ich młodych umysłów tragicznymi obrazami, co może prowadzić niejako do  "wypalenia i wdrukowania" tych obrazów.
Zamiast tego proponuję z rodzicielskim wyczuciem przedstawić tę wiadomość, w sposób tak neutralny jak tylko jesteśmy w stanie to zrobić. Choćby tak, jakbyśmy czytali instrukcję obsługi pralki. Wiem, że może to być trudne, ale należy starać się nie dopuścić do sytuacji, gdy nastolatki zaczynają spekulować na temat wydarzeń, oceniać je lub szkalująco traktować uczestników zajść.
  
Bądźcie spokojnym, racjonalnym wzorem postepowania.
Dziecko nieustannie nas obserwuje i widzi jak my sami radzimy sobie z różnymi sprawami. Widzi i słyszy, ale rozumie nasze zachowania i reakcje po swojemu.
Zanim rozpoczniemy rozmowę z dzieckiem, trzeba użyć wszystkich możliwych sposobów, aby samemu się uspokoić. W obecności dziecka trzeba mówić o zaistniałych wydarzeniach tak zdawkowo, jak to tylko możliwe.
Informacje i obrazy, w szczególności te, które dotyczą krzywdy wyrządzonej dzieciom lub rówieśnikom naszych dzieci, powodują u większości rodziców złość i wściekłość . To naturalny mechanizm.
Usprawiedliwione więc jest, że czujemy smutek, niekiedy wściekłość, czasem płaczemy. Nie wolno nam jednak dopuścić do sytuacji, by emocje wymknęły nam się spod kontroli. Jeśli jednak tak się stanie, powiedzmy bez wstydu i zażenowania co czujemy i dlaczego. Wyjaśnijmy nasze odczucia.

Pomóżcie dziecku zachować spokój i zadbajcie o poczucie bezpieczeństwa.  
Dla dzieci, które dowiedziały się o okrutnych wydarzeniach, rodzice mają być głosem rozsądku. Trzeba przypomnieć i upewnić dziecko, że żyjemy w bezpiecznym kraju. Warto porozmawiać o środkach, narzędziach oraz instytucjach, które są wokoło, by zapewnić spokój. Jeśli akt terroru zdarzył się blisko to pokażmy, że to tylko pojedyncze zdarzenie a nie trwała sytuacja wojny.
Prawdą  jest, że wszelkie okrutne, tragiczne wydarzenia zajmują bardzo dużo miejsca w mediach, ale warto uświadomić dzieciom, że tak naprawdę zdarzają się dość rzadko.
W takiej chwili to także dobry moment, by porozmawiać o rodzinnym planie bezpieczeństwa na wypadek sytuacji trudnej lub kryzysu. Dobrze jest ustalić, co byśmy wszyscy zrobili, jeśli na przykład zabrakłoby prądu albo nie byłoby łączności. Gdzie byśmy się spotkali. Na kogo innego poza rodzicami, dziecko może liczyć w przypadku sytuacji kryzysowej.
To dobry moment, by uzupełnić zapasy świec i baterii, obejrzeć plan miasta i przypomnieć adresy do bliskich i sprawdzić numery telefonów do rodziny w kalendarzach ale i w komórkach a najlepiej w pamięci.
Starajmy się, trudnym czasie dawać dzieciom poczucie biskości i ciepła. Bądźmy blisko. Przytulajmy się, to sprawi, że zarówno dzieci jak i my, poczujemy się lepiej.
Jeśli dziecko słyszało lub widziało więcej niż może zrozumieć i ma z tego powodu koszmary lub stało się lękliwe, nadwrażliwe, przesadnie ostrożne, to warto jak najszybciej poszukać pomocy u psychologa. Niezależnie od wieku dziecka.

Zapytajcie dziecko czy ma pytania. Wysłuchajcie i spokojnie odpowiedzcie na każde z nich.
Jeśli musimy powiedzieć dzieciom o zdarzeniach wyjątkowo drastycznych i trudnych, używajmy - tak jak pisałam wcześniej - w miarę neutralnego języka, a następnie spytajmy czy dziecko ma jakieś pytania. Bądźmy cierpliwi i wyrozumiali.
Pozwólmy dziecku naprowadzić nas na to co chce usłyszeć. Często nie wiemy co dokładnie dziecko usłyszało, np. w szkole od rówieśników czy przeczytało w sieci. Dlatego powinniśmy umożliwić mu opowiedzenie co słyszało a potem zadanie pytań.  Zapewne pytania będą trudne, być może szczegółowe a może i naiwne. Każde jednak będzie ważne i z powagą należy udzielić odpowiedzi. To bardzo dobry sposób, aby dziecko lepiej zrozumiało co się rzeczywiście wydarzyło.
Inne będą pytania małych dzieci a inne pytania nastolatków. Rozmowa z nastolatkiem musi być poważna i merytoryczna, tak bardzo jak tylko się da. Wszak to my - w dużej mierze - budujemy ich obraz świata.

Postarajcie się nie oceniać, unikajcie wysokich kwantyfikatorów, stereotypizacji. 
Lepiej powiedzieć mniej niż za dużo. Lepiej powiedzieć mniej niż źle. Pamiętajcie, że jesteście autorytetami dla waszych dzieci i będą powtarzać innym to, co usłyszały od was.

Na zakończenie pewna "sztuczka", która zadziałała na mnie, gdy będąc małą dziewczynką widziałam straszne rzeczy w telewizyjnych wiadomościach. Moja Mama mówiła wtedy: - „Zawsze na filmach ze strasznych wydarzeń znajduj ludzi, którzy spieszą z pomocą. Wypatrz ich na ekranie i patrz tylko na nich, na tych którzy pomagają.”.
Do dziś, szczególnie w sytuacjach strasznych wydarzeń, przypominam sobie słowa mojej Mamy.

I to zawsze pomaga i działa na mnie budująco, gdy patrzę jak wiele osób spieszy z pomocą troszcząc się o innych.
Zawsze też staram się też być taką osobą. Pomagającą. Tak jak umiem i mogę.

3 komentarze:

  1. jak dobrze,że jest wciąż więcej takich co pomaga innym!,dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Doroto, bardzo się cieszę, że przeczytałam ten wpis. Wiadomości jakie z niego zaczerpnęłam pomogą mi w rozmowach z moimi wnuczętami, które zadają mi coraz więcej trudnych pytań.
    Ale przede wszystkim ten tekst pomógł mnie - osobie pełnej lęków, która pewnie nie miała takiego wsparcia w dzieciństwie. Dziękuję i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń