poniedziałek, 15 lutego 2016

Jestem przeciw, a nawet za :)

Kilka dni temu, pewien tata powiedział mi, że nie zgadza się z moimi poglądami na wychowanie dzieci i dlatego nie będzie uczestniczył w zajęciach, na które zapraszałam.

Był dość  agresywny w swej postawie, ale mimo to podjęłam dyskusję.

-       Z czym konkretnie się pan nie zgadza?
-       No w ogóle z całym podejściem do wychowania.
-       Rozumiem, ale tak konkretnie to z czym? Porozmawiajmy, zapraszam.

Czy chodzi o szacunek do dzieci, a może o zakaz bicia?
A może nie podoba się Panu pomysł, by uznawać dziecko za mądrą osobę, pozwalać podejmować stosowne do wieku decyzje?
Może chodzi o normy, zasady i reguły niezbędne w życiu każdego, nawet małego człowieka? ...

Pan nieco się zapowietrzył, i nie bardzo wiedział co odpowiedzieć.

Bo mówi pani w kółko o prawach, a przecież dzieci powinny mieć obowiązki.
- To prawda, ale też przypominam, że prawa są wspólne dla wszystkich i wszystkim należne. Regulują je odpowiednie przepisy, ustawy, kodeksy, a przede wszystkim Konstytucja.
Prawa dzieci są dodatkowo wymienione w Konwencji o Prawach Dziecka.
Dziecięce  obowiązki to częściej indywidualna sprawa rodzica i każdej rodziny. Są one raczej uwarunkowane podejściem dorosłych do wychowania. Dziecko prawa ma, mieć musi i wszyscy musimy tych praw przestrzegać i o nie dbać. Obowiązki możemy, ale nie musimy wyznaczyć, to zależy od wielu czynników. Prawa są od obowiązków niejako niezależne.

Nieustannie pani mówi że klaps to bicie, a przecież to nie jest lanie ani maltretowanie, to tylko klaps. I pomaga w wychowaniu.
- Niestety po raz kolejny się nie zgodzę, klaps to uderzenie. A uderzenie to bicie. Tak to po prostu jest. No i w żadnym razie nie pomaga w wychowaniu, wręcz przeciwnie. Bicie niczego dobrego nie uczy. Bite dzieci poznają strach, ból i to, że silniejszy ma prawo uderzyć słabszego. Nawet gdy mówi, że kocha go najbardziej na świecie. To niebywale niszczy dziecięcą psychikę i zostawia ślady na całe życie. Jest na to wiele naukowych dowodów.

Mówi Pani, że dzieci powinny podejmować decyzje, a przecież to my rodzice powinniśmy je podejmować dla dobra dzieci.
- Zacznijmy od tego jak pojmujemy dobro dziecka? Czy oby na pewno nie chodzi nam bardziej o nasze dobro: święty spokój, wygodę i opinię sąsiadów? Poza tym do nas należy nauczenie dziecka podejmowania decyzji. Samodzielnych, odrębnych a często i innych niż nasze.

Mówi Pani że dziecko w kółko trzeba chwalić i mówić mu jakie jest wspaniałe, przecież wychowamy narcyza?
- Tak, należy chwalić dziecko. Mówić mu że jest mądre, dobre, pomysłowe. Powtarzać i pokazywać, że lubimy z nim spędzać czas, że ma świetne pomysły. Oczywiście starajmy się zachować obiektywizm – choć wiem, że dla rodzica to może być trudne. Ale próbować warto. Jeśli dziecko zrobi coś źle, albo nie stara się by zrobić dobrze, trzeba mu o tym powiedzieć, wytłumaczyć, pokazać, nauczyć. Ale zawsze zauważać starania i chęci.

Poniżej kolejne trzy zastrzeżenia zgłoszone przez sceptycznego tatę, które wyjaśniłam już na spotkaniu;

Powtarza pani, że rodzicowi nie może zależeć bardziej na nauce i wychowaniu, a przecież to nasz obowiązek, żeby dziecko  się uczyło.
Uważam, że na szacunek trzeba zasłużyć, a pani mówi że powinniśmy dziecko szanować. Za co? No za co? Że jest?

Powtarza pani, że starsze dzieci nie musza się opiekować młodszymi, że dziecko może odmówić jedzenia i jak się nie chce myć to ma się nie myć. To jakieś głupoty.

No i na zakończenie, jak śmie pani mówić, że rodzice nie znają swoich dzieci? Przecież znamy je najlepiej. Wiemy o nich wszystko. I wiemy co dla nich dobre.

Pointą niech będzie to, że tata pojawił się na wykładzie, wysłuchał a na zakończenie podszedł i powiedział, że w sumie jest zadowolony, bo pozwoliło mu to jednak inaczej spojrzeć na rolę rodzica w życiu dziecka i musi nad tym pomyśleć. Bardzo się cieszę i Wam też życzę wielu przemyśleń.


Powodzenia.

niedziela, 14 lutego 2016

Z miłości do...

Większość rodziców kocha swoje dzieci i chce wychować je jak najlepiej. Chcą by były one szczęśliwe, mądre, zaradne i radosne. Aby osiągnąć ten cel, rodzice podejmują różne działania, by zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki rozwoju. 
Mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że nie istnieje instrukcja obsługi dziecka. 
Jest  tylko mądra miłość rodziców. 
Nie ma ludzi idealnych, każdy z nas ma jakieś słabości, ograniczenia czy wady. Mimo to trzeba starać się być dobrym, powiem więcej, jak najlepszym rodzicem. 
Niestety wielu z nas poświęca całą masę energii, by dorównać jakiemuś ideałowi w dziedzinie wychowania. Nieustannie analizujemy popełniane błędy, porównujemy się z innymi, którzy wydają się nam lepszymi rodzicami. W efekcie pojawia się samoobwinianie i poczucie winy. Dodatkowo, to dążenie do osiągnięcia „ideału” odwraca naszą uwagę od dziecka - a więc od tego, kto jest najważniejszy w całym procesie wychowania. W konsekwencji nie cieszymy się z sukcesów i dokonań dziecka.
Wychowanie jest procesem, w który wpisane są błędy i porażki. W codziennym życiu pojawiają się problemy, z którymi możemy nie dawać sobie rady. Tego typu sytuacji nie da się uniknąć. Trzeba się z tym pogodzić.
Zdarza się nam przecież zapomnieć o kupieniu ołówków na plastykę czy przegapić spektakl w szkole. Mimo, że usilnie się staraliśmy, nie udało się. Nie da się przecież zaplanować życia w każdym szczególe. Nasze zamartwianie się czy poczucie winy do niczego nas nie doprowadzi. Trzeba naprawić sytuację i przyznać się do błędu. Jest to także nauka dla dziecka, bo widząc  nasze „ludzkie oblicze” ono uczy się tego, że nie musi być doskonałe. Dowiaduje się, że błędy mogą być etapem w rozwoju.
Podstawą tworzenia właściwych relacji z dzieckiem jest mądra miłość. Niestety wielu rodziców, szczególnie matek, postrzega miłość w kategoriach poświęcenia, a co za tym idzie  stosuje szantaż emocjonalny obawiający się chęcią uzależnienia dziecka od siebie. Poświęcenie oparte na zdrowej miłości jest możliwe, ale nie jest łatwe. Najważniejsze jest dobro dziecka, a nie wieczne podkreślanie starań i wysiłków, czy wręcz męczeństwa rodziców. Niestety dość często za to „poświęcenie”  rodzice wymagają wdzięczności. Okazuje się jednak, że dla dziecka wiele zachowań, które rodzice nazywają „poświęcaniem się” jest czymś naturalnym. Nie rozumieją więc, za co mają być wdzięczne?  No bo przecież nie za to iż dostają jeść, kupuje się im ubierania czy zabawki?
Dajemy dziecku życie i jesteśmy za to życie odpowiedzialni. Jeśli mamy trudności w byciu dobrym rodzicem, to na pewno nie jest to wina dziecka. 
Powinniśmy inwestować w relacje  z dzieckiem czas i zainteresowanie. Powinniśmy być uważni  i cierpliwi. Powinniśmy wymagać ale musimy pamiętać, by dziecko te wymagania rozumiało i akceptowało. Bardzo łatwo popaść bowiem w skrajność, gdyż matki skłonne są przesadzać z miłością, a ojcowie z wymaganiami. 
Warto pamiętać, że miłość pozbawiona wymagań, dająca jedynie bezwarunkową akceptację, może krzywdzić dziecko, ponieważ tworzy wizję idealnego, ale nieistniejącego świata. 

Proponuję więc co rano „pigułkę ze zdrowego rozsądku”.