niedziela, 29 maja 2016

Ludzie listy piszą... przed dniem dziecka :)

Dzień Dziecka jest w moim domu zawsze, bo mój mąż kupuje naszej 7 letniej córce strasznie dużo prezentów. Tłumaczę mu, że tak nie wolno, ale nic nie rozumie. Co mam zrobić, aby córeczka poczuła że jej święto jest 1 czerwca a nie codziennie?

Dzień Dziecka to wyjątkowe święto. W tym dniu nasze pociechy oczekują większej niż zazwyczaj dawki przyjemności. Spodziewają się imprez i większej swobody. Przecież to ich dzień.
Ale nie chodzi w nim o to byśmy kupili najlepsze, największe czy najdroższe prezenty. Chodzi o czas, uwagę i zainteresowanie. Chodzi o spełnianie marzeń. Tylko czy mamy pewność, że znamy marzenia naszych dzieci? A może kupując im zabawki spełniamy własne?
Może dobrze od maleńkości tego dnia co rok robić zawsze to samo. Ustalić sobie taką „świecką tradycję“ (jak mawiali w Misiu), to może być wyprawa do Zoo, do lasu, wycieczka rowerowa za miasto, wizyta w kinie czy teatrze. Ważne by było to powtarzalne. By było na co czekać.
Współcześnie wydaje się, że każdy dzień jest dniem dziecka. Jest to dzień miłości i troski o dziś i jutro. Szczęśliwe dzieciństwo procentuje w dorosłym życiu. Wspomnienia wspaniałych chwil dają poczucie bezpieczeństwa.
Dzień Dziecka to wielkie święto małych ludzi.

Co do kupowania prezentów przez męża. Może trzeba zmniejszyć mu kieszonkowe jeśli nie pomaga rozmowa? To oczywiście żart. Sprawa jest dość powaźna bo zarzucając dziecko prezentami wytwarzacie potrzebę posiadania rzeczy. I dziecko będzie już niedługo nie czekało na was a na prezent. Poza tym dziecko jak każdy człowiek ma ograniczoną zdolność do cieszenia się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz