poniedziałek, 30 maja 2016

Wojna na „paski”

„Od łóżek małych pacjentów odeszły pielęgniarki.” Taki news musiał się przebić i przebił wędrując po „paskach” telewizyjnych stacji. Mikrofony i obiektywy czujnie śledzą każde słowo wypowiadane przez reprezentantki strajkujących i przedstawicieli szpitala. Kobiety w białych czepkach mówią, że chcą godnie pracować i za tę pracę godnie zarabiać. Tak powinno być, za dobrą pracę dobra płaca. Trudno się nie zgodzić.
Pielęgniarki mamy w Polsce świetne, wiedzą o tym pacjenci w Norwegii, Niemczech, Holandii… i wielu innych krajach. Są świadome wypełnianej misji i wagi swoich obowiązków. Wybrały ten trudny zawód i długo zdobywały wykształcenie a potem doświadczenie. Trwały przy łóżkach chorych dzień i noc, niekiedy zaniedbując własne rodziny.
By zarobić więcej pracują ponad miarę i ponad siły. One nie wstają z własnymi dziećmi i nie kładą ich spać. Czasem nie uspokajają ich w nocy. Pomagają innym – taką pełnią misję.

Jak czują się te pielęgniarki, gdy słyszą z ust swoich przełożonych, że chodzi im tylko o pieniądze, że nie dbają o chore dzieci, którym mają obowiązek służyć.
Owszem mają obowiązki, ale gdzie obowiązki pracodawcy, dyrekcji CZD, pana ministra…
W mediach jest  mowa o tym, że strajkując naraziły swoich podopiecznych na niebezpieczeństwo. Oczywiście wszystko należy sprawdzić. Ale jestem pewna, że podejmując strajk zadbały o swoich małych pacjentów.

Czy ktoś zadaje sobie pytanie czym dla nich, pielęgniarek z CZD jest ten strajk? Czy zastanawiamy się, jak mogło dojść do sytuacji, w której te ciężko pracujące i odpowiedzialne kobiety podjęły tak drastyczne środki, by zmienić warunki w jakich przyszło im wykonywać swoje powołanie?
Najczęściej, bo najłatwiej, mówi się teraz o dobru dzieci. Troszczy się o nie dyrekcja i pan minister i politycy wszystkich partii.
I wszyscy jak jeden mąż namawiają, by pielęgniarki przerwały protest. By wróciły o pracy w imię dobrze pojętej powinności oraz etyki zawodowej.
Ależ one przecież dlatego protestują. Mówią o tym pokazując swoje „paski” z wyliczeniem wynagrodzenia. Jest źle.
Minister nie chce rozmawiać, bo to nie jego problem. Winna jest poprzednia ekipa. Oczywiście, przecież i tak wszystko zaczęło się 1050 lat temu. W czasach Mieszka. Wie to każdy rodzic, który próbował ustalić ze swoim dzieckiem „dlaczego bijesz braciszka”?.
Jestem całym sercem z pielęgniarkami. Jestem też z dziećmi i ich rodzicami, ale jeśli nikt nie zadba o pielęgniarki, to one nie będą mogły dobrze dbać o swoich pacjentów.
I rodzice to rozumieją.

Gdybym tylko mogła, a mówiąc szczerze nieustanie rozważam takie rozwiązanie, to pojechałabym do CZD i rozłożywszy pod szpitalem namiocik podjęłabym strajk solidarnościowy z tymi dzielnymi dziewczynami, by one mogły wrócić do łózek pacjentów.
By nadal mogły godnie  i z poświęceniem wykonywać swoją pracę.
A może protest  solidarnościowy powinni podjąć rodzice. Ci, o których dzieci dbały siostry z  CZD. Tak należałoby podziękować pielęgniarkom za ich dotychczasowe oddanie małym pacjentom.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Minister nie chce nic zrobić, mówi, że to poprzednia ekipa...ciekawie Pani to widzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o poprzedniej ekipie to niemal cytat z ministra. A że nie chce nic zrobić.? Do wczoraj NIC nie zrobił. Dziś dopiero pojechal.

      Usuń