niedziela, 28 sierpnia 2016

Dzieci naszych wina - z archiwum...



FB przypomjna co jakiś czas różne moje tytuły, teksty nikną w otchłani, ale na szczęście mam jej w kompie. Dziś przypomniał się taki..
Napisany dwa lata temu....


Od lat dyskutuję z matkami i ojcami o przemocy wobec dzieci. To temat rzeka.
Tyle zdań ile osób. Przez lata w tych dyskusjach niewiele się zmienia, są tacy, którzy z uporem maniaka powtarzają, że klaps to nie bicie. Są i tacy, którzy twierdzą, że dziecka bez bicia wychować się nie da.
Inni biją dzieci, ale tylko w określonym wieku. Jedni na tyle małe, by nie pamiętały inni na tyle małe, by nie oddały.

Stosowanie przemocy wobec dzieci wielu wyssało z mlekiem matki a wielu w takich przemocowych domach się wychowało. Wielu nie potrafi inaczej. Wielu nie zadaje sobie trudu, by spróbować inaczej, bicie jest łatwe, szybkie i niekiedy niestety skuteczne.
Od lat wyjaśniam, tłumaczę, pokazuję jak można inaczej. Prowadzę warsztaty, szkolenia, konsultacje. W wielu moich programach problem przemocy i sposoby jej przeciwdziałania był bardzo mocno akcentowany. Pracuję zarówno z dziećmi-ofiarami jak i rodzicami-katami. 

Znam takich rodziców, którzy nieustannie powołują się na Biblię w której ponoć napisane jest, „Nie szczędź rózgi na syna swego”. Tymi w tym tekście zajmować się nie będę, bo takie poglądy to absurd.

Dostrzegam naganne zachowania dorosłych, które zdarzyć się nie powinny, ale niestety się zdarzają. Rodzic w nerwach (własny stres i frustracja) daje dziecku klapsa.
Wyznaję zasadę, że to może zdarzyć się raz, bo znając konsekwencje swojego działania - ból dziecka, utrata zaufania i często lęk - powtórzenie bicia jest już wyborem dorosłego. Drugi raz to już nie błąd, to świadomy wybór, by zadać drugiej osobie ból i ją upokorzyć. Okazać siłę i władzę.

Napiszę o zupełnie innej sytuacji. Dotyczącej dziecka, ale nie maluszka. Nastolatka.
Wiele razy czytałam, że rodzice deklarują, że przestają bić dzieci, gdy kończą one ok 12 lat. Dlaczego? Bo wtedy już mogą oddać. Mogą ale nie zawsze przecież oddają.

Ostatnia dyskusja na moim fb dotyczyła sytuacji bardzo trudnej i sama była trudna. Oto ojciec zbił swojego siedemnastoletniego syna kablem.
Tylko taka informacja, nic więcej.

Rozmowa z mamą, której mąż - pod jej nieobecność w domu - zlał 17 letniego syna kablem - bardzo trudna.
Uspokoić, wesprzeć, powiedzie co może, a co powinna zrobić, jak ma wesprzeć syna, co powiedzieć mężowi...
Serce boli...


Jedno z pierwszych pytań jakie pojawiło się pod tym postem brzmiało: „A z jakiego powodu”?
A czy w takiej sytuacji powód ma jakiekolwiek znaczenie?
Kilka, kub nawet kilkanaście razy pisałam, że:
powód NIE MA ZNACZENIA.
Jeśli tak pytacie, to ja uważam, że uznajecie, że może istnieć powód do zbicia kogokolwiek!

Bo przecież niezależnie co zrobi dziecko czy inny człowiek, nic nie uprawnia do stosowania przemocy.

„A jeśli ten chłopak coś ukradł, a może handlował narkotykami, a może pobił matkę” – szukały usprawiedliwienia dla ojcowskiej przemocy – której są oczywiście przeciwne – moje rozmówczynie.

Więc powtarzam raz jeszcze, nie powinno być żadnego powodu, dla którego dorosły może sięgnąć po przemoc. Nigdy. Potem pojawiały się głosy, że gdyby to był 5-10 letni chłopiec (czy młodszy) to można by takie komentarze pisać, że powód nie jest ważny. Ale mamy do czynienia z (prawie) dorosłym facetem, który z pewnością jednym ciosem powaliłby ojca. I tak, dla mnie powód jest znaczący jeżeli była to JEDNORAZOWA akcja.

Czyli skoro jest „obiektywny” powód i znamy go, i zdarza się ta przemoc tylko raz, to można.
No więc powtarzam, że NIE można.
Nie ważne, że ukradł, czy skłamał, czy pijany wrócił? To NIE MA znaczenia!

Dyskusja trwała dwa dni, poskutkowała fochami niektórych dyskutantów i dyskutantek. Obrażaniem się na argumenty. Ale niestety zero refleksji.

Twierdzenie, że poznanie powodu pomoże w ustaleniu alternatywnych sposobów zachowań jest także argumentem nietrafionym, bo nie trzeba znać powodu przemocy, by podać alternatywy zachowań. Czyli by realnie pomóc.
Nie uczę rodziców, że gdy dziecko napluje na podłogę to zamiast bicia trzeba odebrać przywilej, a jeśli dostanie dwóję, to bez kolacji spać. A jeśli pobije kolegę to zakaz komputera. Nie.  Podaję różne alternatywy. Dużo różnych.

Nie trzeba zawsze wiedzieć dlaczego coś się dzieje, by pomóc. Gdy na ulicy ktoś bije dziecko przerywamy tę przemoc a nie pytamy „dlaczego pan/pani bije dziecko? jaki jest powód”? Po co nam ta wiedza?
Powód nie ma znaczenia. Trzeba natychmiast przerwać przemoc, by pomóc dziecku.

I dodam może na końcu, jeśli dorosły uważa, że źródłem rodzicielskiej przemocy jest dziecko lub jego zachowania to mamy problem.
I potem czytamy w gazecie:
Uderzyłem córkę, 18 miesięcy, bo płakała.
Trzepnąłem małego przez tyłek, bo się zesikał w majtki ( 3 latka).
Parę pasów wlałem, bo śmiał się jak głupi ( 9 lat)
Dorośli mieli powód. Dzieci wina. Mogły nie płakać, nie sikać, nie śmiać się głupio.

Sami sobie winni.

3 komentarze:

  1. Zebrało mi się na płacz, kiedy przeczytałam do końca.Te dzieci nie są niczemu winne. To bezradność i frustracje rodziców wyładowane na dzieciach. Jestem przeciwnikiem bicia, ale ręce opadają, gdy słyszymy od bliskich, że bez bicia się nie uda. Proszę napisać, że się da. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nigdy nie dostałam od rodzicow nawet klapsa. Wszystkie moje przewinienia i zle zachowania konczyly sie rozmowa, najczesciej z mama. Pozniej bylo tak ze jak zrobilam cos zle mialam straszne wyrzuty sumienia, przez co unikalam sytuacji ktore moglyby spowodowac rozczarowanie rodzicow. Obecnie mam mala corke juz dzis wiem ze nigdy jej nie uderze chocby nie wie co zrobila. Zle mi sie robi jak czytam artykuły o przemocy doroslych nad bezbronnymi dziecmi. Nie wazne czy ma 5,10 czy 17 lat przemoc nie pomaga w rozwiazaniu problemu a wrecz przeciwnie tylko pogarsza sytuacje. Mialam w dziecinstwie kolezanke ktora byla bita przez ojca z błahych powodow, jednym z nich bylo np.spoznienie sie do domu 15 min za co obrywala kablem po calym ciele. Nienawidzila zarowno ojca jak i matki za to ze nigdy nie zareagowala. Zadalam jej kiedys pytanie czy ona tez w przyszlosci bedzie bila swoje dzieci, na co ona bez żadnego zajakniecia odpowiedziala tak..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń