sobota, 13 sierpnia 2016

G....burza :)

Jakiś lub jakaś MK, który wstydzi się podpisać imieniem i nazwiskiem, bo w sumie to obciach pisać tam gdzie pisze, postanowił wziąć sobie mnie za cel i skrytykować, albo może wręcz uruchomić hejt.
Gratuluję, udało się. Sfrustrowani biedni ludzie ubliżają mi jak tylko mogą.
Bardzo im współczuję. Naprawdę, bo jakiż musi być nieszczęśliwy człowiek, który siedzi w sieci i wylewa swoją żółć na nieznaną sobie osobę, w nieznanej sobie sprawie.
Ale po kolei.

Kilka dni temu  dostałam mailem bardzo ładną grafikę. Śliczna dziewczynka i fajny tekst. Jeśli ktoś nie zrozumiał powyższego zdania - nie ja "wzięłam sobie wizerunek/zdjęcie dziecka" i umieściłam  w sieci. Zrobili to po pierwsze rodzice, a po drugie ktoś, kto zrobił tę grafikę...

Wrzuciłam ją do siebie na stronę wraz z piątkowym powitaniem. Witam się na stronie codziennie. Wyszukuję lub używam krążących w sieci grafik, demotywatorów, memów, piszę coś od siebie na dobry początek dnia.
Po jakimś czasie zjawili się na moim profilu rodzice sportretowanej dziewczynki. Prosząc o usunięcie zdjęcia. Napisali, że zdjęcie jest ukradzione z ich bloga. Sprawdziłam to , i rzeczywiście na grafice wykorzystano fotografię ich córeczki. 

Od lat uczulam rodziców na to, aby strzegli wizerunku swoich dzieci i nie umieszczali ich zdjęć w Sieci. Odpowiedziałam więc po tym postem, że to nieprzyjemna sytuacja, i że nie powinno się wrzucać zdjęć dzieci do sieci i że mają szczęście, bo to miła grafika, a nie na przykład jakiś wulgarny śmieć.
Nie żeby się cieszyli, ale żeby sobie może zdali sprawę, że to zdjęcie mogłoby być (i nadal może) w fatalny sposób wykorzystane. By pomyśleli czy, po pierwsze powinni w ogóle wrzucać to zdjęcie do sieci.

Zareagował tata dziecka, porównując sytuację do kradzieży roweru. Skomentowałam, że dziecko i jego wizerunek to NIE rower.

Tchórz posługujący się inicjałami MK – przeczytał powyższą wymianę zdań BEZ zrozumienia, na które najwyraźniej go nie stać, bo jeśli by cokolwiek rozumiał to może nie pisywałby bzdur, w dodatku tam gdzie pisuje, otóż ten ktoś uznał, że to ja porównałam dziecko do roweru…

No cóż…  Gdyby głupota miała skrzydła i tak dalej…




Dalej są zarzuty, że pouczyłam rodziców. Oczywiście, że to zrobiłam to, bo pod postem była jedyna po temu okazja, by może coś do tych ludzi trafiło.
A potem USUNĘŁAM grafikę z wizerunkiem dziecka, zamknęłam laptopa i poszłam do pracy. Po dwóch godzinach, gdy skończyłam warsztaty z dziećmi, ze zdumieniem zobaczyłam, że post nadal wisi a tam „gównoburza”. 

Natychmiast usunęłam całość i…powinnam była zapomnieć o całej sprawie, gdyby nie  dzisiejsza AFERA, i co gorsze, niewiarygodny hejt, za który odpowiedzialni są administratorzy strony. Ale te nienawistne wpisy są im na rękę, bo się kręci…
Jak to w szambie.

Jako ciekawostkę powiem, że ta grafika była dostępna w sieci od miesięcy i jest tam nadal i ma się dobrze. Proponuję rodzicom, aby zaczęli od źródła i wszędzie interweniowali, wszędzie sprawdzali a po pierwsze nie wrzucali do sieci zdjęć dziecka, bo przypomnę - pouczę - mogą znaleźć się w zupełnie innej grafice. 

Czekam także na artykuł MK o tych okropnych  witrynach, na których nadal znajduje się przedmiotowa grafika, no i na ten hejt wylany na przykład na… demotywatory.pl J




Jako pointę dodam, że rodzice dziewczynki ze zdjęcia z zachwytem umieścili link do durnego wpisu w plotkarskim byleczym, ciesząc się, że tam wylądowali, że się o nich pisze. Gratuluję.
A może jednak współczuję.
Bo jednak nic nie zrozumieli.

PS rodzice dziewczynki na swoim dość komercyjnym profilu pozwalają na język nienawiści czyli hejt w moją stronę.
BRAWO wy :)

13 komentarzy:

  1. Pani Doroto w tym kraju jak ktoś chociaż trochę odbije sie od przeciętnej, szybko zostaje znienawidzony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Doroto, rozumiem Pani złość. Manipulatorzy byli, są i będą. Szkoda naszych nerwów...

      Usuń
  2. Pełen podziw dla Pani . Tyle przykrości i nerwów a Pani nadal ma do tego dystans. PS.Może kiedyś jak dojdzie do nieszczęścia to ci rodzice w końcu będą wiedzieli o co Pani chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pełen podziw dla Pani . Tyle przykrości i nerwów a Pani nadal ma do tego dystans. PS.Może kiedyś jak dojdzie do nieszczęścia to ci rodzice w końcu będą wiedzieli o co Pani chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja juz bym dawno wymiekla.. nie wierze ze Pani sie tym w ogole nie przejmuje... przez tyle lat wieczne zarzuty wobec Pani od obcych osób. Dobrze ze ma Pani wspierajaca rodzine. Ja juz dawno bym wykorkowala z nerwow :) podziwiam za twardosc charakteru.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Doroto, wszystko rozchodzi się o ten czas zwłoki w usunięcia grafiki i pouczanie rodziców. Wielu rodziców faktycznie jest nieświadomych skutków umieszczania zdjęć dzieci w internecie, ale jeśli ktoś prowadzi bloga od lat, dobiera odpowiednie zdjęcia i robi to świadomie, nie potrzebuje pouczenia. Pani ewentualne zastrzeżenia nie mają nic wspólnego z tym, że zdjęcie zostało skradzione a poprzez nie wskazanie źródła, możnaby o tę kradzież oskarżyć Panią. Niestety znów zamiast rozmawiać o ochronie własności w Sieci, zrobiła się burza i okazja do hejtowania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego poucza Pani obcych, dorosłych ludzi? Ktoś, kto poucza stawia się wyżej od tych, których poucza, czuje się od nich mądrzejszy. Zastanawiam się co wg. Pani daje Pani prawo do pouczania innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Wiedza, wykształcenie i lata praktyki :) pozdrawiam. A poza tym nie pouczam a udzielam rad i wskazówek. Proponuję poczytać na czym polega różnica :)

      Usuń
  7. Prawo autorskie i prawo do wizerunku rzecz święta. Nawet Super Niania nie stoi ponad tym.

    Najrozsądniej było rodziców przeprosić, grafikę usunąć a ewentualne morały prawić w wiadomościach prywatnych.

    Nie ma Pani pewności, że w stosunku do innych "kradziejów" nie wysuwają identycznych próśb. Mają ku temu święte prawo.

    Świętym prawem jest podjąć decyzję o wrzuceniu zdjęcia do sieci.
    Moralizowanie przy bezprawnie wykorzystanym zdjęciu było, delikatnie mówiąc, słabe.

    Pozdrawiam, nieustająco życząc wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stoję ponad niczym Zdjęcie usunęłam. Rozmawiałam z rodzicami i przy okazji z innym o wrzucaniu zdjęć do sieci. Była "dobra" okazja. Co do mojej pewności... przejrzałam profil rodziców i NIGDZIE i NIGDY nie napisali o tym że ktoś kiedykolwiek( a podobno od lutego trwa proceder) użył zdjęcia ich dziecka. Moim zdaniem mogliby to zrobić w lutym własnie. A
      Nie uważam tego co napisałam za moralizowanie a za troskę i poradę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. https://www.youtube.com/watch?v=c07-Sy374F8

    Pan tu powiedział wszystko co przychodzi mi na myśl w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń