poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dzieci... nasze dzieci....

Ania ma 6 lat, jej mama piła i biła. Krzyczała i dbała tylko o siebie. Dziecko pojawiło się przypadkiem i traktowane było jak kula u nogi. Któregoś dnia pijana matka zostawiła ją w sklepie. Dziewczynka trafiła do placówki. Po roku urodziło się nowe dziecko. Noworodka matka porzuciła w szpitalu.

Nikola ma 9 lat, była molestowana przez konkubenta matki, odkąd skończyła trzy. On siedzi a matce ją odebrano, bo głodziła dziewczynkę i biła pasem. Powód? Mściła się na dziecku, bo jej facet poszedł przez nie do więzienia.

Trzyletni Wojtek ma zespół Downa, za to nie ma mamy i taty. Nigdy ich nie miał. Zostawiono go w szpitalu.

Monika ma 16 lat. Od 5 roku życia, gdy zabrano ją z meliny od wiecznie pijanych i naćpanych rodziców, przez pięć lat była w różnych domach dziecka. Gdy się pocięła, trafiła do szpitala. Nie zna prawdziwego domu, choć od kilku lat co jakiś czas jak meteor pojawia się obok jej matka.

Wszystkie te dzieci to nasza odpowiedzialność. Rodzice ich nie chcą, nie potrzebują, nie dbają o nie.
Musimy się nimi zaopiekować my i trzeba zrobić to jak najlepiej. Dobro dziecka pozostaje najważniejsze.

Ania, Nikola, Wojtek i Monika przebywają obecnie e w zawodowych rodzinach zastępczych. Są otoczeni troską, zadbani, bezpieczni. Są kochani. Ciągle jednak czekają na swoich biologicznych rodziców. Marzą, że kiedyś do nich wrócą.

Często jestem pytana dlaczego bardziej nie pomaga się rodzicom biologicznym? Czemu finansuje się opiekę sprawowaną przez obcych? Często czytam, że „rodziny zastępcze zarabiają i żyją z dzieci”.

To nie jest prawda. Po pierwsze rodzice Ani, Nikoli, Wojtka i Moniki ich nie chcieli. Nie chcieli też pomocy, by móc się nimi zaopiekować. Takich rodziców jest niestety wielu. Wolą, by dziecko mieszkało w placówce, a sami „kochają najbardziej na tym świecie”.
Po drugie, opieka nad dzieckiem skrzywdzonym, a każde z nich krzywdy doznało, jest niebywale trudna. Codzienna praca nad ich powrotem do normalnego życia to rodzaj powołania. Ponieważ tym dzieciom nie może znowu czegoś brakować, ich opiekunowie dostają pieniądze. Na potrzeby dziecka.

Jakie opcje pomocy ma państwo? Gdzie mogą trafić takie, jak opisane wyżej, dzieci? Albo do systemu (placówka opiekuńczo-wychowawcza lub rodzina zastępcza) albo do rodziny adopcyjnej. Wielu ludzi myli nieustannie rodziny zastępcze i rodziny adopcyjne. Kilka więc słów wyjaśnienia.

Do rodzin zastępczych trafiają dzieci, których biologiczni rodzice są nieznani albo pozbawieni władzy rodzicielskiej lub im ją ograniczono. Są różne rodziny zastępcze:
1. rodzina zastępcza spokrewniona i rodzina zastępcza niespokrewniona;
2. rodzina zastępcza zawodowa (co najmniej trójka dzieci) i rodzina zastępcza niezawodowa (jedno lub dwójka dzieci).

Rodziną zastępczą może zostać małżeństwo lub osoba samotna, spełniająca określone ustawą warunki. Rodzina zastępcza – w zamyśle - to pomoc tylko czasowa, żeby nie powiedzieć doraźna. Jeśli sąd zdecyduje, rodzice zastępczy mają obowiązek umożliwić rodzicom biologicznym kontakt z dzieckiem, a gdy rodzicie naturalni odzyskują pełnię praw do opieki, wtedy dziecko po prostu do nich wraca. Rodzice zastępczy muszą dbać o dobre relacje swojego podopiecznego z rodzicami naturalnymi, nawet jeśli ci ostatni nie stają na wysokości zadania. Mama Moniki pojawia się i znika, dziewczyna cierpi a wspiera ją tylko „ciocia” z rodziny zastępczej. Ale zarówno „ciocia” jak i Monika widzą, że jeśli tylko matka zawoła, tylko da szansę, Monika pobiegnie do niej – bo to „prawdziwa mamusia”. Mimo wszystko i na zawsze mamusia.

Do rodziny adopcyjnej trafiają dzieci, mówiąc językiem prawniczym – „gdy sąd rodzinny formalnie ustanowi więź prawną pomiędzy przysposabianym (dziecko) i przysposabiającymi (rodzice)”. Krótko mówiąc adopcja, czyli przysposobienie dziecka, to przyjęcie go do rodziny. Rodzice adopcyjni mają takie same prawa i obowiązki jak rodzice biologiczni. 

Rodzina zastępcza pozostaje pod stałą kontrolą sądu. Otrzymuje wsparcie – również finansowe. Pieniądze te mają częściowo pokrywać koszty związane z utrzymaniem dziecka. Rodzina adopcyjna pomocy finansowej nie otrzymuje, nikt także jej nie kontroluje.
Adopcja to decyzja na całe życie. Daje te same prawa i obowiązki, jakie mają naturalni rodzice dziecka. Rodzina zastępcza zaś jest tylko czasową formą pomocy. Nawet jeśli ten czas kończy się wraz z ukończeniem 18 roku życia.

2 komentarze:

  1. Warto pisać na ten temat powielekroć, bo często adopcja mylona jest z rodzicielstwem zastępczym. Pogląd dotyczący odrabiania się na dzieciach też trzeba, przy każdej okazji, z głów wybijać. Dzięki więc za te słowa. Jestem od blisko 13 lat matką zastępczą. Samotną, niespokrewnioną i niezawodową (nie dorabiam się ��). Mam pod opieką 5 dzieci, w tym dwoje pełnoletnich. Są to dzieci trudne, niepełnosprawne. Został mi też niepełnosprawny dorosły wychwanek. To rodzina długoterminowa, nie rozstaję się z dziećmi. Po prostu wygasa pomoc państwa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń