piątek, 27 stycznia 2017

Patriot games

Kilkulatek pyta swego tatę:
„- Tatusiu, co to jest patriota?  -To taka rakieta, którą się wystrzeliwuje na wojnie, synku  - odpowiada ojciec”. To mógłby być żart, ale nie śmieszy, przynajmniej nie mnie. 

Pytania o patriotyzm pojawiają się u nas „przy okazji”. Jest jakaś kolejna rocznica i zarówno w szkole jak i w przedszkolu dzieci dowiadują się, że biel i czerwień, że Mazurek Dąbrowskiego , że walka, powstania i niepodległość.  

Rozmawiając z dzieckiem o patriotyzmie nierzadko sprowadzamy go jedynie do symboliki narodowej i pamięci historycznej. To oczywiście dobrze, że uczymy nasze dzieci, że jest różnica pomiędzy Moniuszką a Kościuszką. Ale to za mało. Wiedza przekazywana w domach na tematy patriotyczne jest niestety zbyt często powierzchowna. Nie tłumaczymy, dlaczego nasza flaga ma takie właśnie kolory ani czemu Legiony szły z ziemi włoskiej. To zostawiamy szkole. Moim zdaniem niesłusznie.

Nie uczymy historii w domu, bo wielu z nas już zapomniało albo co gorsza nigdy nie wiedziało. Uważamy się jednak, mimo całej swojej narodowej ignorancji, za patriotów.

Kochamy swój kraj, kochamy go trochę tak, jak własne dzieci. Niestety z obserwacji i doświadczenia wiem, że obie te miłości, do dzieci i Ojczyzny bardzo często bywają głupie. Otóż na przykład wszyscy (no może prawie wszyscy) rodzice twierdzą, że kochają swoje dzieci i nawet w to wierzą, niestety przeczą tej miłości swoim postępowaniem. Nie mam tu na myśli wyłącznie bicia dzieci, które wciąż jest powszechnie stosowaną w Polsce „metodą wychowawczą”, chodzi mi o nieokazywanie dziecku szacunku, nieliczenie się z jego zdaniem, czy brak uczciwość wobec niego.

Chodzi mi o  najprostsze gesty. O mówienie „kocham Cię” i  całowanie na dobranoc.   Co to ma wspólnego z patriotyzmem? Otóż ma bardzo wiele. O tym, że możemy się nazywać patriotami nie decyduje przecież obecność na wiecu i wymachiwanie flagą. Nie decyduje o tym również znajomość słów narodowego hymnu. Patriota jest dumny ze swojego miejsca na ziemi. Celowo nie piszę, kraju, bo mam na myśli także rodzinną wieś, miasteczko, dzielnicę miasta czy region.

Powinniśmy uczyć i tłumaczyć dzieciom, że patriotyzm to także nie mazanie po świeżo wyremontowanej elewacji domu oraz podniesienie śmiecia, który nie trafił do kosza. Bycie dumnym z tego, że tu właśnie mieszkamy, żyjemy. To także sprzątanie psiej kupy z trawnika czy przestrzeganie obowiązujących przepisów prawa.


Dlatego właśnie uważam, że nauka patriotyzmu to o wiele więcej niż wspominanie narodowych historii przy ognisku. Nasz patriotyzm pokazujemy również w relacjach z ludźmi spotkanymi na ulicy czy w sklepie. Uczmy dzieci, że patriota dba o wizerunek Ojczyzny i opinię o swoim kraju i jego mieszkańcach. Niech wiedzą, że kibol, który z gębą pełną obelg atakuje policję nie tylko nie jest patriotą, ale przynosi wstyd krajowi, którego barwy tak chętnie przybiera. 

Tłumaczmy dzieciom, że wywieszanie flagi czy stawanie na baczność przy śpiewaniu hymnu to zaledwie wstęp do bycia patriotą. Aby nim być trzeba postępować w codziennym życiu tak, by tworzyć wizerunek, z którego jesteśmy dumni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz