czwartek, 5 stycznia 2017

Poczytaj mi…

Mało czytamy. Za mało. Zachęcamy, namawiamy, ale robimy to źle i kończy się niekiedy wręcz zmuszaniem dzieci do czytania. Dlaczego tak piszę? Bo widać efekty. To znaczy właśnie nie widać. Jedna przeczytana książka rocznie na statystycznego Polaka… Nieczytające nastolatki. Szczególnie chłopcy.

Większość dzieci nie lubi czytać, nie rozumieją, dlaczego tak bardzo je namawiamy. Dlaczego niektórym dorosłym tak bardzo zależy, szczególnie, gdy widzą, że ich rodzice też nie czytają … no i fajnie.
W naszym, 38 milionowym kraju, są domy, w których nie ma książek. Żadnej, „nawet telefonicznej”. Niewyobrażalne? A jednak. Są dzieci, które nigdy nie widziały rodzica z książką – poważnie.

Oczywiście wy, czytający te słowa jesteście chlubnymi wyjątkami czytacie dużo i często i wiecie, jak przekonać dzieci do lektury. Nie zawsze kupujecie – choć szkoda – „bo te książki takie drogie”, ale chadzacie regularnie do pobliskiej biblioteki. Potraficie wyszukać dobrą, mądrą książkę i przeczytać ją dziecku. Prawda, że potraficie? Widzę, że nie wszyscy podnieśli ręce i nie jestem zdziwiona.

Postaram się więc zachęcić do codziennego, głośnego czytania dzieciom, a więc do czytania dla przyjemności. No i wyjaśnić wam wszystkim, dlaczego to ważne oraz potrzebne człowiekowi do szczęścia.
Chodzi mi jednak, nie tyle o kolejną przeczytaną dziecku książkę, ale o wspólnie spędzony z nim czas, o budowanie więzi i zaufania, o możliwość zadawania pytań „przy okazji” i rozmowy z młodszym człowiekiem.

Zatrzymajmy się na minutę. Spójrzcie, jak czyta dziecko rozpoczynające naukę.
Zwykle duka, że użyję takiego kolokwialnego sformułowania.
Czasem powtarza czytane wyrazy na głos, aby zrozumieć ich sens, szepcze, miele w pamięci – to znaczy stosuje subwokalizację.
Gdy dziecko czyta na głos, nawyk subwokalizacji utrwala się, co bardzo ogranicza tempo czytania. Dziecko będzie w przyszłości czytać po cichu w tempie czytania na głos.

Powiecie, że to żaden problem. A jednak. Czasem można czytać powoli, delektując się pięknem języka i fantastyczną fabułą. Ale częściej trzeba czytać szybko. Czas to towar deficytowy.
Na ogół czytamy wolno: ok. 200 słów na minutę, co właśnie jest skutkiem sposobu, w jaki uczono nas czytać. Badania jednak pokazują, że jesteśmy w stanie czytać i rozumieć nawet do 500 słów na minutę. Warto o tym pamiętać.

Jeśli więc każemy dziecku dukać, sylabizować, literować… to młody mózg koduje sobie udział narządu głosu w czytaniu i w efekcie w dorosłym życiu i tak w myślach "czytamy na głos".
Wy także, co? Nie wiedzieliście, że można inaczej? Oczywiście że tak.
Zacznijmy od tego, że dzieci nie powinny czytać na głos! Przynajmniej do czasu aż nauczą się korzystać z tekstu nie koncentrując się na jego technicznym odtworzeniu.

Wiadomym jest, że prawidłowa nauka czytania prowadzi poprzez słuchanie, a następnie słuchanie i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego tekstu.
Nie uczymy dzieci czytać poprzez głośne sylabizowanie liter i zgłosek. To mit.
Czytajcie więc dzieciom głośno, wspomagajcie się audiobookami. Pozwalajcie dzieciom oglądać ilustracje i zaprzyjaźniać się z książką.
Traktujcie książkę jak wizytę przyjaciela a nie obowiązkową wizytację teściowej.


5 komentarzy:

  1. Ostatnio zauważyłam taką prawidłowość, iż osoby, które umiały już czytać przed podjęciem nauki szkolnej, czytają sporo i sprawia im to przyjemność. Możliwe, że niechęć do czytania jest związana z przymusem nauki w szkole i po prostu źle to się dzieciom kojarzy.. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa...to mnie zaskoczyłaś 😳 tym że dzieci nie powinny czytać na głos. Stachu w prawdzie lubi czytać cicho, w "myślach", a potem opowiada co przeczytał, ale zawsze myślałam, że lepiej na głos (lub nakazane ze szkoły że ma czytać 10 minut na głos dziennie)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój syn uwielbia czytać książki, ale prawie wszystkie to komiksy lub manga. Martwić się tym? Czasem mu się zdarza vos przeczytać bezobrazkowego. Syn ma 11 lat. A jeszcze córka ma 7 lat od zawsze czytam im na dobranoc, ale ona sama nie lubi czytać. Czasem tylko jak coś się jej uwidzi to probuje sama. Ale tak to nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka ma siedem lat i bardzo lubi czytać. Uwielbia książki. Sama nawet wymyśliłam dla niej bajkę, którą co roku trochę zmieniamy aby "rosła" razem z moja córką. Wczoraj córka przyniosła Karolcie:) Niestety teraz królują tablety i coraz więcej rodziców obdarowuje swoje dzieci elektroniką. Gry zastępują książki.Skłamałabym gdybym napisała że ja nie kupiłam dzieciom tablet. Kupiłam i bardzo się ucieszyłam gdy się zniszczył. Jednak wolę iść z dziećmi na spacer niż patrzeć jak się w tym zatracają

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Doroto. Problem staje się znany. Piszą o nim też na CPCD "Nieporozumienia z czytaniem" o tym, że dzieci nie powinny czytać na głos. I jestem to w stanie zrozumieć gdy mówimy o doskonaleniu czytania. Ale jak dziecko ma poznać wyrazy, litery niewypowiadając ich? Wydaje się, że na tym najbardziej wczesnym etapie nawet nie sub, ale wokalizacja jest niezbędna...

    OdpowiedzUsuń