sobota, 7 stycznia 2017

Za zakrętem…czyli co dziesięciolatek wiedzieć powinien...

Wczoraj jedna z mam zapytała mnie, jakie pojęcia powinien znać dziesięciolatek.
W pierwszej chwili pomyślałam, że warto by zrobić taką listę, ściągawkę.
Zanim jednak wymyśliłam własne, wrzuciłam zadane pytanie na moim fanpage’u na fb, zaczekałam do wieczora i …  poczytałam odpowiedzi.
Pojawiły się propozycje, które zamieszczam poniżej w porządku alfabetycznym:

Alkoholizm
Autonomia
Choroba
Dom dziecka
Homoseksualizm
Inne wyznania
Inny kolor skóry
Molestowanie
Narkomania i inne nałogi
Niepełnosprawność
Pedofilia
Polityka
Rozwód
Schronisko dla zwierząt
Skąd się biorą dzieci
Szacunek
Śmierć
Tolerancja
Wyrzuty sumienia
Zabijanie zwierząt

Niezła lista startowa. Prawda? Taka zdrowo rozsądkowa…
Generalnie padały rady, by odpowiadać, gdy dziecko pyta, rozmawiać o tym co dziecko otacza, co je interesuje. Pełna zgoda.
Oczywiście, zgadzamy się także w tym, że należy reagować i na bieżąco omawiać pytania, które młody człowiek przynosi ze szkoły oraz nie unikać trudnych tematów.
Krótko mówiąc pozostawać do dyspozycji, ale nie wychodzić przed szereg. Pisałyście, by namawiać do czytania, bo jak dziecko będzie czytać będzie nabierać wiedzy.

Ktoś czuł się zaskoczony, ba nawet załamany postem, nie wiem co prawda czemu, bo akurat uważam, że to bardzo ciekawe zagadnienie.

Pojawił się wpis, że nie ma przepisu na dziecko – to oczywiście prawda.
Że nie powinno się stosować widełek – czyli sztywnych ram czasowych na zdobywanie wiedzy –, z tą tezą jednak nie do końca się zgadzam, bo uważam, że są tematy maluchom kompletnie niepotrzebne i zagadnienia, których świadomość, czy może raczej nieświadomość bywa kompromitująca dla „starszaka”.

Moim zdaniem jest dolna granica, bo głupio, gdy nastolatek jeszcze nie wie tego co powinien wiedzieć pięciolatek. A uwierzcie mi,
są na tym świecie rzeczy (jak śpiewał Sojka) …takie.

Oczywiście wygenerowana lista jest nieco uboga, Moim zdaniem z tematów podstawowych brakuje na niej omówienia wartości czy zagadnień związanych ze sprawami finansowymi – niewiedza w tym ostatnim temacie to potężny problem w naszym społeczeństwie. Zabrakło mi praw dziecka, kultury wyższej  czy w ogóle potrzeb i realcji.

Nie zgadam się z tezą, że należy z dzieckiem rozmawiać jedynie o tym co je otacza i czym ono się interesuje. To niejako KONIECZNOŚĆ i niezbędne minimum. Z tym nie ma co w ogóle dyskutować.

Uważam, że musimy poszerzać dziecięce horyzonty, pokazywać „co jest za zakrętem”, rozmawiać o świecie, relacjach, ludziach, zdarzeniach. Oczywiście im więcej ma do zaoferowania rodzic, tym lepiej dla dziecka.
To bardzo widać w szkole, gdzie są dzieci – już na poziomie młodszych klas - których zakres wiedzy o otaczającym świecie wykracza poza przeciętną

Pamiętajcie, by dziecko chciało wiedzieć, musi zostać obudzona potrzeba. Są niestety rodzice uznający, że do trzeciego roku życia nie ma o czym z dziećmi rozmawiać. Oni uznają, że okres żłobkowy to nie czas na edukację a na pielęgnację. Wielu jest takich, którzy przedszkole traktują również jak przechowalnię i nie inwestują lub inwestują niewiele w rozwój intelektualny dziecka w tym wieku. Nie chcąc zabierać dzieciństwa…
To właśnie ci rodzice – najczęściej – gdy dziecko idzie do szkoły mają pretensję, że jest tak dużo nauki. Za dużo dla takiego malucha.
„Bo sześciolatek to jeszcze takie małe dziecko” – znacie?

A
ktywność mózgu trzylatka jest dwukrotnie większa niż u osoby dorosłej, taki stan utrzymuje się mniej więcej do 10. roku życia.
Mądrze stymulowany mózg rozwija się najintensywniej do 6. roku życia – liczba połączeń między neuronami bardzo się zwiększa i w efekcie znacznie przekracza zapotrzebowanie dziecka w tym wieku.

Wiadomo też, że właściwy rozwój polega nie tylko na przyroście komórek nerwowych, ale na wytwarzaniu połączeń między nimi. Połączenia te powstają w efekcie stymulacji, działania bodźców i nowych doświadczeń.
Jeśli mózg nie będzie wykorzystywał powstałych połączeń, nie będzie ich ćwiczył, to zginą.
I nigdy nie powstaną ponownie.

Pamiętajcie więc, że dla waszego i każdego dziecka najważniejsze jest pierwsze 5-6 lat życia. W tym czasie mamy szanse otworzyć jak najwięcej drzwi, przez które później dziecko będzie mogło ruszyć w świat. Zbudowane w mózgu struktury odpowiedzialne za możliwości w dalszym pozwalają nam na rozwój i realizację siebie w życiu. Tak w skrócie.

Krok kolejny to rozbudzanie i wspieranie realizacji potrzeb dziecka – to wy jako rodzice jesteście odpowiedzialni za to.
Oczywiście nie chodzi mi o te z podstawy piramidy Maslowa. Ale o te na samym jej wierzchołku.

Na szczycie się potrzeby samorealizacji. O co w nich chodzi? Są to potrzeby wynikające z dążenia jednostki do zajmowania się tym, do czego czuje powołanie - do zaspokajania własnych ambicji.

Psychologowie podkreślają, że potrzebą najwyższą jest potrzeba samoaktualizacji czyli zaspokajanie potrzeby nabywania wiedzy, zrozumienia świata, poszukiwania doznań estetycznych. 

W uproszczeniu, wspierając zaspokajanie tej potrzeby u dziecka zwiększacie szansę, że wybierze ono zawód, który będzie realizacją jego upodobań i naturalnych predyspozycji, To jeden z elementów czegoś co zwykliśmy nazywać szczęśliwym życiem.
Wszyscy ludzie mają wpisany w geny rozwój. Zwróćcie uwagę, że dziecko nie poddaje się, dopóki nie nauczy się chodzić, mówić. Nie poddaje się, dopóki nie dostanie tego czego w danej chwili pożąda czy potrzebuje.
Niestety wydaje się, że wraz z wiekiem naturalna chęć stawania się lepszym i realizacji marzeń zostaje ograniczona przez liczne ograniczenia. Mimo to, człowiek szuka rozwoju. Robimy to, bo szukamy czegoś więcej. Szukamy dalej i więcej. Nie zadowalamy się tym co tu i teraz.
Rozwój pozwala na podnoszenie jakości życia. Pozwala na czerpanie z niego większej radości, ponieważ coraz lepiej możemy zaspokajać własne potrzeby. Pod warunkiem, że mamy ich świadomość…







5 komentarzy:

  1. Jestem zarówno matką 9 latka, jak i nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej. Może się Pani ze mną nie zgodzić ale osobiście uważam, że niektóre z wymienionych przez czytelników tematów nie powinny być jeszcze szczegółowo omawiane przez rodziców np. homoseksualizm czy pedofilia (oczywiście jeśli dziecko usłyszy np. w tv taki termin i zapyta to wyjaśniamy- krótko i rzeczowo, słownictwem dostosowanym do wieku ). Nie uważam jednak by była potrzeba inicjowania takich rozmów z dzieckiem.Spotykam się w szkole z sytuacjami gdzie dzieci doskonale są wyszkolone w tematach np. gejów i lesbijek a nie mają pojęcia, jak Pani wspomniała np. o podstawach finansów, czyli o tematach bardziej życiowych, przyziemnych i życiowo użytecznych. Oby mnie nikt źle nie zrozumiał, nie jestem żadnym homofobem. Tolerancja to podstawa, jednak u dzieci w pewnym wieku, jeszcze za wcześnie by rozbudzać ciekawość pewnymi sferami życia. Niestety wiele 10 latków posiada w dzisiejszych czasach zbyt obszerna i zbędną wiedzę na pewne tematy. Umysł i emocje dziecka nie są jeszcze gotowe by dobrze przyjąć bardzo trudne tematy. Osobiście dowiedziałam się co to homoseksualizm jako nastolatka i nie uważam, że było to zbyt późno lub odcisnęło piętno na mojej psychice. Obawiam się wręcz, że wczesniej podana mi taka informacja mogłaby mi zaszkodzić. Chętnie wysłucham Państwa komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że 9 latek nie powinien według Pani wiedzieć kto to jest pedofil? Przecież pedofilia dotyczy właśnie dzieci w jego wieku, więc kiedy zamierza mu Pani o tym powiedzieć? Mówi Pani, że jeśli dziecko usłyszy, to wtedy wyjaśniamy stosownie do wieku, a co jeśli dziecko doświadczy " złego dotyku" i nie powie o tym nikomu, bo będzie się bało i czuło winne? Bo nie wie, że pedofilia to zło i jest karalna? Moim zdaniem 9 latek powinien to wiedzieć.

      Usuń
  2. Moje pięcioletnie dziecko od pani w przedszkolu usłyszało, że dzieci mają nie podchodzić do płotu po koło przedszkola kręci się pedofil... więc chcąc nie chcąc zostałam postawiona przed faktem zapoznania mojego syna przez obcą osobę z hasłem, które ja musiałam mu wyjaśnić, próbując dostosować wyjaśnienie do jego możliwości pojmowania. Więc nie ma tak że wiek 10 lat jest nieodpowiedni do zapoznania z pojęciami homoseksualizmu czy pedofilii- nasze dzieci usłyszą zapewne te hasła ( i inne naszym zdaniem nieodpowiednie) dużo szybciej i musimy być gotowi do wyjaśnień w każdej chwili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, usłyszą, zapytają i wtedy odpowiadamy. Jestem tylko przeciwna temu byśmy sami inicjowali takie tematy w obawie, że nasze dziecko będzie np. niedouczone. Ja osobiscie stram sie też by moje dziecko nie oglądało np. 'Ukrytej prawdy'czy 'Rozmów w toku' których odcinek porusza np. taka tematykę, uważam ,że na to przyjdzie jeszcze pora.

      Usuń
  3. Ale świetny tekst dziś :) i taki spontaniczny :) ważne sprawy Pani porusza bo rodzice nie rozmawiają z dziećmi, nie mają na to czasu, cierpliwości albo zwyczajnie ochoty..

    OdpowiedzUsuń