niedziela, 19 lutego 2017

Realny i wirtualny świat naszych dzieci...

Witam wszystkich. 
Dziś trochę o telewizji oraz uzależnieniu od mediów w ogóle. A także o tym, że nasze (rodziców) relacje czyli to jak się do siebie wzajemnie odnosimy i czy się zwyczajnie po ludzku lubimy ma ogromny wpływ na to jak jesteśmy traktowani przez nasze dzieci. 

Od dawna wiadomo, że telewizja niesie ze sobą dużo pozytywów: zaspokaja naszą ciekawość, umożliwia oglądanie tego, czego nie ma w naszym najbliższym otoczeniu. Dostarcza informacji. Większość z nas jako dzieci uwielbiała oglądać telewizję. Pamiętam swoje negocjacje z rodzicami, gdy chciałam zobaczyć jakiś program czy film. Wówczas sprawa była o tyle prostsza, że kanały były dwa a oferta skierowana do dzieci i młodzieży była dość uboga. 

Teraz dzieci częściej popadają w nałóg oglądactwa. Nie istotne co się dzieje na ekranie. Ważne by telewizor był włączony. Bez przerwy. Szybko staje się głównym obiektem zainteresowania.
Rodzice początkowo nie dostrzegają zagrożeń. I mogą doprowadzić do dramatu. Dzieci uzależniają się od mediów elektronicznych : TV i komputera. Żyją jak w Matrixie a bez wirtualnego świata nie umieją i nie chcą spędzać dnia. 

Coraz młodsze dzieci. Awantury, histerie i przemoc mogą stać się codziennością. Niełatwo jest wyjść ze spirali uzależnienia. Podstawowym elementem, od którego trzeba zacząć, jest odbudowanie więzi uczuciowej między dzieckiem a rodzicami. Praca bywa ciężka ale małymi krokami pozwala dziecku odzyskać radość z przytulania się do mamy i taty. Ze wspólnej zabawy. Trzeba wprowadzić  dziecko w realny świat.. ciekawy, pełen ciepła, fascynujący i bezpieczny. 

Dla porządku drodzy rodzice poniżej podaję Wam kilka zasad, których powinniście przestrzegać, by uniknąć kłopotów.
Warto uświadomić sobie jakie zagrożenia może nieść ze sobą niekontrolowane korzystanie z TV przez dzieci. Ideałem byłoby wspólne, rodzinne oglądanie, potem rozmowa. Np. po ulubionej dobranocce czy filmie przyrodniczym by pomóc dziecku zrozumieć sens programu.
Jest też kilka zasad, którymi (obok zdrowego rozsądku) należy się kierować:
1.  Nie oglądajcie telewizji podczas posiłków. Ten czas warto wykorzystać na rozmowę i omówienie rodzinnych spraw.
2.  TV nie może być włączony  „24 godziny na dobę”.
3.  Poniżej trzech lat telewizja nie jest dziecku do niczego potrzebna, 3-4-latkowi wolno spędzić przed ekranem ok. 15-30 minut dziennie. Przedszkolak może oglądać dwa razy po 20 minut. Koniecznie zwróćcie uwagę na porę programu. Dzieci muszą zapamiętać, że nie mogą oglądać TV po godz. 19:30.
4.  Oglądanie TV nie powinno ograniczać innych rodzajów aktywności dziecka.
5.  Bezwzględnie trzeba zadbać o warunki do dobrego odbioru programu (zapalone światło, odpowiednia odległość i wysokość odbiornika).
6. Dzieci muszą widzieć, że rodzice sami panują nad telewizją w swoim własnym życiu, że korzystają z niej w sposób właściwy, dojrzały, czyli: regulują czas na oglądanie, wybierają programy, nie traktują TV jako jedynego sposobu spędzania wolnego czasu.

Telewizja proponuje dzieciom wiele kanałów z programami, filmami, kreskówkami. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystko, co animowane i kolorowe, nadaje się do oglądania. 

Zalew beznadziejnych w swej głupocie, filmików jest niestety niepowstrzymany. Dzieci czerpią wzorce z zachowania postaci z kreskówek i wówczas możemy usłyszeć np., że "wyprują nam flaki" czy też "spuszczą łomot". Trzeba wybierać takie programy, które nie zawierają scen przemocy i uczą pozytywnego spojrzenia na świat. Uprzedzam z góry, że nie jest to wbrew pozorom takie proste.
Przestrzegam rodziców. Oby nie było za późno…

A teraz troszkę z innej beczki. Jakiś czas temu rozmawiałam z pewną miłą dziennikarką i ona, by nie powtarzać stereotypowych pytań spytała...

A co Panią wzrusza?
Mój mąż, który mnie rozczula swoją delikatnością i dbaniem o najdrobniejsze szczegóły, o których nie myślę. Wzruszam się na filmach o miłości. Ostatnio tak się popłakałam na filmie o Edith Piaf - "Niczego nie żałuję".
Wzrusza mnie „Mazurek Dąbrowskiego”. Jak słyszę hymn w telewizji, to zaraz mnie bierze. I kiedy oglądam mecz międzypaństwowy, a nie usłyszę hymnu polskiego, to mecz się dla mnie nie liczy.
Zdjęcia mojej Mamy i moich synów z dzieciństwa.
To mnie zdecydowanie wzrusza.

A co Was wzrusza?
Pozdrawiam Dorota Superniania Zawadzka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz