czwartek, 13 kwietnia 2017

Ślubna Wielkanoc...

Wielkanoc to czas ślubów. Zwykle bywa już ciepło, słonecznie jest więc bardziej optymistycznie. Świeci słońce i opromienia naszą nową drogę życia.
Dlaczego właściwie bierzemy ślub? Czy kobiety i mężczyźni mają podobne w tym względzie motywy?
Otóż małżeństwo zawieramy z setek najróżniejszych powodów z których najczęstszym pozostaje i mam nadzieję, że tak będzie już zawsze, fakt, że się kochamy.
Nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Rozumiemy się bez słów. Ufamy sobie i wierzymy, że razem chcemy przejść przez życie.
No dobrze, powiecie, ale czy do tego niezbędny jest ślub? Słuszne pytanie a odpowiedź zależy od tego jaki światopogląd reprezentujemy. Jeśli nie należymy do ludzi specjalnie wierzących to małżeństwo służy właściwie uproszczeniu i konsolidacji relacji ekonomicznych między nami. Choćby w tym sensie, że możemy, jeśli mamy na to ochotę wspólnie rozliczyć się z podatku dochodowego. 
Jeśli natomiast jesteśmy religijni to wiemy, że sakrament małżeństwa jest niezbędny, aby tworzyć chrześcijańską rodzinę, że o lęku przed ogniem piekielnym z powodu życia w grzechu nie wspomnę. Te motywy i skutki małżeństwa są oczywiste, ale nie jedyne. Czasem wydaje nam się, że jeśli przysięgniemy sobie dozgonną miłość przed obliczem kapłana lub urzędnika stanu cywilnego, to mamy większą gwarancję stałości związku. Z tym jak wiemy bywa jednak różnie o czym świadczy rosnąca wciąż liczba rozwodów. 
Często decydujemy się na ślub, bo to wypada bo nadszedł czas na ustatkowanie się . Trochę dla siebie, ale bardziej dla rodziny. Można przecież wyprawić wesele. Nie zagrozi nam staropanieństwo. Te powody dotyczą raczej żeńskiej połowy naszej pary.
Oprócz zastanawiania się nad motywami wstąpienia na ślubny kobierzec dobrze jest przyjrzeć się temu czego oczekujemy od małżeńskiego życia. 
Niekiedy ludzie upatrują przyczyny wysokiej liczby rozwodów w wygórowanych oczekiwaniach od ślubnego związku, ale niekoniecznie i nie zawsze jest to prawda. 
Tak długo jak Wasze oczekiwania są zbieżne możecie razem pracować, aby je urzeczywistnić.  Jeśli jednak każde z was chce czego innego jedno zawsze będzie niezadowolone. Na Wasze oczekiwania ma wpływ wiele czynników: doświadczenia życiowe, przyjaciele, poprzednie związki, czy przekazy medialne. Największy wpływ na to czego pragniecie w małżeństwie ma jednak Wasz dom  rodzinny.
Jako małe dzieci dowiadujemy się o funkcjonowaniu w związku od naszych rodziców. Ta wiedza często zapada nam głęboko w podświadomość, czekając aby się ujawnić, kiedy sami staniemy się żonami i mężami. 
Często ciąża jest metodą na „scementowanie“ łączących was więzi. Niestety czasem ta chęć bywa przejawiana przez jedno z was. Wówczas przekonujecie się wzajemnie, analizujecie za i przeciw. Ważne jest, aby jeśli jeszcze nie jesteście w ciąży rozmawiać o tym co zmieni się w waszym rodzinnym już życiu. Zastanówcie się wspólnie, czy podołacie obowiązkom przypisanym rodzicom. Popatrzcie na siebie i spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy chcę z moim partnerem wspólnie wychowywać nasze dziecko? Czy to jest właśnie ta/ten? Zdarza się, że nie zastanawiacie się nad tym a warto jednak pomyśleć i SZCZERZE porozmawiać z partnerem zanim zostaniecie rodzicami. 
Pamiętajcie bowiem, że od tej decyzji może zależeć czy Wasze dziecko będzie szczęśliwe. Czy Wy będziecie nadal spełnionymi w związku ludźmi. Przede wszystkim do momentu stania się rodzicami odpowiadacie wyłącznie za siebie. Jeśli czegoś nie robicie, lub robicie jedynie Wy sami jesteście dotknięci skutkami waszych decyzji. Z chwilą, gdy na świecie pojawi się  Wasze dziecko wszystkie Wasze decyzje, wybory, zachowania dotyczyć zaczną i dziecka. Przestajecie być panami samych siebie. 
To dziecko - owoc waszej miłości i najwspanialszy skarb staje się najważniejsze przez kolejne lata.
To zupełnie naturalne, że ludzie mają wątpliwości i lęki przed ślubem. To jedna najważniejszych decyzji życiowych. Ale jeśli wraz z partnerem można otwarcie dzielić się swoimi uczuciami, wspierać się i podtrzymywać na duchu to wszystko toczy się we właściwym kierunku. Można więc być dobrej myśli.
Oczywiście jak w większości sytuacji nie jest wskazane wyciąganie ogólnych wniosków. Dzieci „wpadkowe“ bywają przeszczęśliwe. Mają przecież kochających i dbających rodziców, umiejących rozmawiać ze sobą i kochających się. Ważne by nie zakładać, że dziecko jest 'kartą przetargową" w sprawie ślubu, albo, że jest jego bezpośrednim powodem.
Pamiętajcie jednak, że nie wystarczy mieć dziecko, aby stać się rodzicem. Zanim więc zdecydujecie się na wysłanie zaproszenia na ten świat do Waszego maleństwa to postarajcie się poznać siebie nawzajem w sytuacji, gdy możecie i powinniście cieszyć się i celebrować każdą chwilę spędzoną  razem.

I najważniejsze, trzeba BARDZO uważnie i rozsądnie wybrać partnera/partnerkę do bycia rodzicem. Bo to decyzja na całe życie, niezależnie jak dalej potoczą się nasze wspólne losy. Bo rodzicami wspólnego dziecka/dzieci jest się już zawsze!