wtorek, 1 sierpnia 2017

Atrakcja na raz…

Dziś odwiedziliśmy Ocean Park we Władysławowie. Zanim się tam wybraliśmy zapytałam was czy warto. Niemal wszyscy entuzjastycznie odpisali, że tak… no to ja chyba jestem jakaś inna.

Ale po kolei.
Ocean Park położony jest na obrzeżach miasteczka. Łatwo tu dojechać (jest droga) i zaparkować samochód dzięki sporemu, bezpłatnemu parkingowi.

„Czy miałeś kiedyś okazję poczuć się na dnie oceanu”?
„Pierwsze w Polsce interaktywne show, gdzie wieloryby naprawdę gadają”.
Reklama dźwignią handlu, więc, po porannej burzy i przy lekko zachmurzonym niebie, do kasy spora kolejka. Działały trzy „okienka” więc wszystko poszło sprawnie i szybko.
Słychać dziecięcą niecierpliwość pomieszaną z zachwytem i lekkie znudzenie u dorosłych.
Cena 39 zł dorosły i 29 zł dziecko. Do trzech lat dzieci wchodzą za darmo.
Jeśli uważacie, że to dużo to zapewniam, że nie jest to najdroższa tego typu atrakcja na wybrzeżu.

Wchodzimy. Park położony jest w sporej niecce i rzeczywiście przy pewnej, no dobra sporej dozie wyobraźni, połączonej z dobrymi chęciami może udawać dno wyschniętego akwenu wodnego … np. dużej sadzawki. Od wejścia wszystkie atrakcje widać jak na dłoni.

Dzieciaki piszczą z zachwytu i ciągną w dół, z trudem powstrzymywane przez ojców, matki czy dziadków.
Oooo. Tam Wieloryb, wieloryb! Oooo. Tam karuzela, a za nim mega klocki LEGO (pisownia wg. broszury reklamowej.
No i tu pierwszy zonk.
W reklamie czytamy „gigantyczne klocki LEGO” – w rzeczywistości w namiocie obrandowanym polskim popularnym piwem dużo sporych klocków, NA PEWNO nie LEGO. Dzieci w sporym zaduchu budują mury i ściany, a dorośli albo biernie patrzą robiąc zdjęcia, albo czynnie pomagają, na tym polega ta atrakcja.

Idziemy dalej i przed nami wyrasta w pełnej krasie wesołe miasteczko. Takie jakich wiele w małych miejscowościach, objazdowy zestaw karuzel i samochodzików, którymi można się pozderzać. Do biletu dołączony talon na jedna atrakcję, więc wsiadamy na karuzelę i… możecie obejrzeć filmik. Mówiąc szczerze trochę to wszystko tandetne i nie budzące mojego zaufania. Skrzypi, trzeszczy, chyboce się, jazgocze i bucha muzą disco polo.
Ale na bezrybiu i rak ryba. Oj przepraszam tu ryb całe mnóstwo i to jakich, wszak są nawet REKINY.
Na załączonych zdjęciach widać, że „miasteczko” zagraniczne.

Na terenie parku znajdziecie kilkadziesiąt lakonicznie opisanych makiet morskich stworzeń. Przed każdym doklejona zafoliowana kartka „prosimy nie dotykać eksponatów”, te napisy jednak zdecydowanie nie są traktowane przez zwiedzających poważnie, kto by się przejmował jakąś tam kartką. Jakby były zasieki z drutu kolczastego, albo strażnicy z bronią długą, no to może, ale tak? Kto wczasowiczowi zabroni? Sama dziś zwróciłam uwagę kilku rodzicom.  Każdemu inaczej, jednej mamie po prostu powiedziałam. że nie wolno i żeby jednak czytali informacje przy eksponatach. Innemu tacie szepnęłam, by uważał, bo mandaty po 500 zł, a trzeciego poprosiłam, by mi przeczytał co napisane, bo zapomniałam okularów.  Za pierwszym razem usłyszałam żebym się nie czepiała i zajęła swoimi sprawami, bo to „moje dzieci i mogą robić co chcą”.

Widać, że park nadal w budowie, przynajmniej mam nadzieję, że nie tak ma wyglądać skończony obiekt o dumnej nazwie „Ocean Park”. Wiele alejek jest bowiem nieprzygotowanych na „porę deszczową” – trzeba brodzić w błocie, by dostać się w pobliże np. koników. Nie proszę państwa nie morskich, takich zwykłych „kucykowych”. To kolejna oceaniczna atrakcje dla najmłodszych. Można zrobić kółko albo dwa – za całkowity GRATIS.

Nieco dalej poletko do nauki jeżdżenia na segwayu. Troszkę błotniście, ale chętnych nie brakuje. Ponieważ jednak, oprócz wymogów wiekowych (6+) jest ograniczenie wagowe, ta przyjemność nie dla mnie ;)

Wracamy do jednej z NAJWIĘKSZYCH atrakcji parku rozrywki. Akwarium z żywymi rekinami.
W jednej z „chat rybackich” jest akwarium, a jakże i jest w nim rekin. A w zasadzie rekinek w rozmiarze średniej wielkości bagietki. Zawiedzeni wszyscy i mali, i duzi.
Mając wiedzę o gabarytach rekina dziwię się temu rozczarowaniu. Wszak już po rozmiarach budynku, w którym ulokowano akwarium widać, że to rekinek... miniaturka.
Razem z nim w akwarium jeszcze trzy smutne rybki. 
Veni vidi i poszliśmy dalej…

Kolejna reklamowana jako największa w Europie atrakcja, to rozmowa z prawdziwym wielorybem Błękitkiem. Wiem, wiem, że to dla dzieci, ale czekamy grzecznie w kolejce, głownie po to by mieć zdanie i dobrze wykorzystać zapłacone 39 zł. Podekscytowany i wyraźnie podchmielony pan dopytuje „Ale to prawdziwny wieloryb? Prawdziwny?”

Zabawa polega na obejrzeniu animacji i rozmowie z pływającym na ekranie, animowanym mini płetwalem błękitnym o imieniu Błękitek. Pomyślane fajnie, bo osoba, która podkłada głos, rozmawia z widzami „na żywo”. Na dzieciakach robi to wrażenie, jednak podchmielony pan wychodzi po kilku minutach wyraźnie rozczarowany. „Ech lipa” – słychać głośny komentarz. Mnie się podobało, bo spora dawka edukacji.

Na zakończenie jeszcze słów kilka o mającym się dziś odbyć koncercie zespołów discopolowych.  Oh pardon „Ocean Festiwalu” - między zwiedzającymi wjeżdżają wózki pełne kegów z piwem. Będzie się działo, a nasz znajomy płetwal Błękitek zachęca wszystkie dzieci do uczestnictwa i sam nawet wykonuje własną wersję przeboju „Ona tańczy dla mnie”.

Koncert miał się rozpocząć o 16:00. Dziś 1 sierpnia, więc ciekawa jestem czy w rocznicę godziny „W”, artyści zatrzymali się na chwilę, by oddać cześć bohaterom Powstania. W końcu to disco Polo prawda? Jeśli ktoś był niech da znać…

Ogólnie moja ocena to 2/6.
Może za dużo oczekiwałam po reklamach. Może za dużo już widziałam – także w Polsce, by podobało mi się na więcej.

Według mnie atrakcja raczej dla dzieci do 6 lat.

Oto fotorelacja ...

1. Plan  pełen atrakcji

2. Koncert - największa dzisiejsza atrakcja..


3. widok ogólny


4. namiot dla dzieci...

5. LEGO? nie sądzę...

6. Jedzie pociąg z daleka..

7. Drewniane ryby - chyba jednak nie w skali...


8. A to.. rafa koralowa.. nie zgadłabym...


9. Słabo zabezpieczone...


10. CZytamy, czytamy...

11. Bajorko...

12. Konik...niemal na biegunach....

13. Duży, fajny plac zabaw...

14. dzieciaki zachwycone.


15. Warto żeby było całe i bezpieczne..


16. Nie wszytko działa jak powinno


17. Dla najmłodszych.


18. Stare, zniszczone.. puste...

19. Menu.. tradycja...


20. Namalowany tunel podwodny :)


21. Nie wchodzimy na eksponaty...

 22. A tu zaskoczenie...


23. Amatorów mało...

24. Malutka ta klatka..

25. Reklama dźwignią handlu...


25. Błękitek edukacyjny,,


26. Prawdziwny? Prawdziwny?


27. Poczucie humoru najważniejsze :)





11 komentarzy:

  1. Faktycznie nie ciekawie to wygląda. Dobrze, że się nie zdecydowaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśleliśmy o tym, żeby pójść tam rok temu. Odpuściliśmy sobie bojąc się rozczarowania, pojechaliśmy na wydmy do Łeby. Jak widać nasza decyzja była dobra:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My zrezygnowaliśmy. Zajrzelismy przez płot, zobaczyliśmy ceny biletów - i stwierdziliśmy, że chyba nie warto. Teraz tylko utwierdzam się w przekonaniu, że to była słuszna decyzja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglada slabo. Na nas duze wrazenie zrobil Park Dinozaurow w Lebie-Nowecin. Na pewno tam jeszcze wrocimy!

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam, że to tylko ja jestem dziwna i uważam, że ten park to lekka porażka i zmarnowany potencjał...

    OdpowiedzUsuń
  6. A myślałam, że to tylko ja jestem dziwna i uważam, że ten park to lekka porażka i zmarnowany potencjał...

    OdpowiedzUsuń
  7. Byliśmy rok temu od razu dwa razy (pierwszy i ostatni). 100 zł na czteroosobową rodzinę! Dzieci 11 i 9 lat biegały w kółko szukając tych "niesamowitych" atrakcji. Obskurne obdrapane eksponaty, głośne disco polo i nie zagospodarowany, zachaszczony teren - to co mnie poraziło najbardziej. Domek z jakimiś zagadkami, rzekomo o o pełnej, czy połowie godziny otwierany (nie pamiętam szczegółowo)- nie otworzył swoich tajemnic przed nami nawet po godzinie czekania. Faktycznie jedynie ten gadający wieloryb wniósł jakąś wartość edukacyjną - dla mniejszych od moich dzieci nawet zachwyt. Opuściliśmy to coś z wielkim zażenowaniem, a jeszcze większym moich dzieci. Wyprawa do "Władka" głównie w tym celu zepsuła nam wszystkim humory na cały dzień... Trzy lata temu byliśmy w pobliżu, w Sea Park pod Łebą i to miejsce do tej pory pięknie wspominamy i szczerze polecamy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sądzę że cena biletu jest nieadekwatna do atrakcji, jakie są oferowane przez ocean park. Do wymienionych powyżej atrakcji zaliczyć można również ogromny plac zabaw, który chyba zrobił na moim synku największe wrażenie obok wodospadu;-). Reszta była mocno przeciętna. W mojej opinii polskie wybrzeże oferuje znacznie ciekawsze możliwości spędzania wolnego czasu jak np. Leonardia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myśleliśmy, żeby się tam wybrać. Po tym co widzieliśmy i przeczytsliśmy, nie zabierzemy tam dziecka, no way!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Doroto ja mam takie pytanie od kiedy mogę zostawiać mojego syna samego w domu? Obecnie ma 7 lat w wieku 6 poszedł do szkoły czy mogę go zostawić np. Kiedy jadę po średniego syna do przedszkola a starszy nie chce jechać. Mam do niego zaufanie wiem że nic nie nabroi bo to super chłopak

    OdpowiedzUsuń